piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 48

(Zayn)
   Całą noc nie mogłem spać. Brakowało mi Monic. Chciałbym móc ją przytulić. Co ja zrobiłem? Po co ja poszedłem na tą głupią imprezę? Nawet nie wiem gdzie jest Monic. Gdyby odebrała chociaż telefon... Może śpi. Chodziłem w jedną i w drugą stronę. Nagle usłyszałem, że ktoś otworzył drzwi.
-Zayn?- Usłyszałem jej głos. Głos mojej Monic. Dziewczyna weszła do salonu. Podbiegła do mnie i przytuliła mnie.- Przepraszam, że Ci nie wierzyłam. Harry mi wszystko opowiedział. Powinnam tu zostać. Wysłuchać Cię. Tak mi wstyd.-Powiedziała przez łzy.
-Nic się nie stało. Nie płacz, proszę. 

(Paula)
-Ja tam nadal nie uważam, że jesteście spokrewnieni.
-Tak?- Zaśmiał się.- A możesz mi powiedzieć czemu?
-No wiesz. Monic jest ostra- Ty słodki, Ona łatwowierna- Ty rozważny. Ona dojrzała- Ty dziecinny.- Harry próbował powstrzymać śmiech, ale mu to nie wychodziło.
-Jakbyś znała mnie tyle co ją i często widywała razem to byś mówiła coś zupełnie innego. Oboje jesteśmy tak samo nie dojrzali tylko Monic trochę więcej musiała przejść w życiu niż ja.
-Wiem i wiem, że oboje was kocham tak samo mocno.
-Tak samo?- Spytał Hazz udając urażonego.
-Tak tylko Ciebie trochę mocniej,- Zaśmiałam się.
-No ja myślę. Chodź tu do mnie.- Powiedział Hazz przyciągając mnie do siebie i całując.  Ktoś zapukał do drzwi. Oderwałam się od chłopaka i poszłam otworzyć drzwi.
-Cześć David. Hej Ewa. Wejdźcie.
-Hej my nie będziemy przeszkadzać. Jest Harry?
-Tak. Harry chodź na chwilę!
-Cześć.- Przywitał się Hazz.
-Hej. -Odpowiedzieli jednocześnie.
-Chcieliśmy zaprosić was na nasze wesele.- Powiedział Ewa uśmiechając się.
-Odbędzie się 25 lipca.- Dokończył David.




____________________________________________________________
Tak wiem nie wyszedł mi, ale nie wiedziałam jak to napisać. Przepraszam, że tak długo czekaliście i że ten mi nie wyszedł .

I'M REALLY SORRY :(

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 47

(Monic)
   Gdy tylko wyszłam z domu po moich policzkach popłynęły łzy. Co ja w ogóle robię? Przecież kocham Zayna... Ale to tak boli... Czemu ja? Miałam mętlik myśli w głowie. Spojrzałam jeszcze raz na ,,nasz" dom i zobaczyłam Malika w oknie... W oczach miał łzy... Chciałam tam iść i go przytulić.
-Ogarnij się.- Powiedziałam szeptem i wsiadłam do auta.
   Odjechałam zostawiając Zayna. Pojechałam do Harrego. To mój brat na pewno mnie wesprze. Tak samo jak Paula. 
    Dojechałam na miejsce i szybko podeszłam do drzwi. Mogłabym przysiąc, że ktoś zrobił mi zdjęcie. Zapukałam. Drzwi otworzył mi Harry.
-Płakałaś?
-Nie. Zdaje Ci się. Nie przeszkadzam?
-Ty miała byś przeszkadzać? Wejdź.
-Dzięki.
-Co się stało?-Spytała Paulina gdy tylko weszłam do salonu.
-A co miało by się stać?
-Czemu ty zawsze próbujesz udawać silną? Czasem każdy musi się wygadać. Więc teraz siadaj i mów co się stało.-Powiedziała Paula i wskazała miejsce obok siebie.
-No, bo... Zayn...
-Pokłóciliście się?
-Nie... Znaczy to też, ale on...- Wzięłam głęboki oddech.- On mnie... Zdradził._powiedział, a po moich policzkach znów spłynęły łzy.
-Ale jak to? Kiedy? Z kim?
-Kiedy nie wiem, ale wiem, że z jakąś Roxi.- Powiedziałam, a Harry zaczął się śmiać.
-Co Cię tak śmieszy?-Spytałam z wyrzutem.
-Proszę Cię on Roxi nawet nie dotknął. 
-Co?
-Jak byłyście w Polsce poszliśmy z chłopakami na imprezę. Na początku Zayn trochę przeholował z alkoholem. I prawda wiele dziewczyn do niego zarywało, ale co się dziwić jest sławny. Jedną z nich była właśnie Roxi. Ale Zayn powiedział jej jasno, że ma dziewczynę. Zresztą tak jak każdej. Pomimo tego dziewczyna i tak przysiadła się do nas. Była nieźle wstawiona. Tak, że zapomniała adresu. Wszyscy u was nocowaliśmy. Gdyby Zayn był sam na stówę nie zgodził by się je przenocować. Następnego dnia pojechała rano taksówką, ale najpierw zostawiła swój numer i adres. Sam nie wiem po co, ale Zayn jak wstał i to zobaczył pomyślał, że Cię zdradził. Nic nie pamiętał z tego wieczoru. Dopiero jak mu Liam, który jedyny z nas nie pił wytłumaczył co było, a czego nie to się uspokoił.
-No, a ten sms?
-Jaki?
-,,Kocham Cię, mała"?
-A ten. To nie Zayn go wysłał. Tylko Greg. Dla jaj, a ona w to uwierzyła. Mnie osobiście to nie śmieszyło. Zayna też. Szczerze to nawet był wkurwiony. Jak ta dziewczyna do niego zadzwoniła to jej wszystko wyjaśnił i przeprosił. I tak cała historia.
-A ja głupia o nic go nie spytałam. Jeden es wystarczył bym straciła do niego zaufanie. Jaka ja jestem głupia. 
(Zayn)
   ,,Pomiędzy mną, a Roxi do niczego nie doszło. Przysięgam." - Napisałem do Monic.
    Mogłem ją zatrzymać. Nie puścić. To moja wina. Gdybym nie poszedł na tą głupią imprezę nie było by w ogóle tematu. A teraz nawet nie wiem, gdzie jest Monic. Bez niej nie mam po co żyć. Mam nadzieje, ze mi wybaczy, a przede wszystkim uwierzy.
(Monic)
   Nie wiem nawet kiedy, ale usnęłam. 
______________________________________________________
5 komentarzy- next

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 46

*miesiąc później*
(Monic)
   Siedziałam na kanapie i oglądałam telewizję. Nudziło mi się. Zayn ma nagrania, a ja siedziałam sama. Nagle zadzwonił telefon, ale nie mój... Zayn zapomniał wsiąść telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz, gdzie wyświetlił się numer niejakiej Roxi. Zdumiona odrzuciłam połączenie. Wiem, że Zayn nie był by zadowolony gdybym odebrała... Chociaż to mój chłopak... Powinnam wiedzieć, kto to Roxi, prawda? Tak. Weszłam w wiadomości... Tak po prostu z ciekawości i zobaczyłam masę esów od niej... Pisał z nią... W końcu zobaczyłam coś czego nie powinnam... ,,Kocham Cię, mała"... Sms, który Zayn.. Mój Zayn... wysłał jej... Cały świat mi się zawalił... To na stówę nie była fanka... Do oczu napłynęły mi łzy... 
    Poszłam no górę do naszej sypialni. Wyciągnęłam walizki i zaczęłam się pakować. Przyzwyczaiłam się do tego, że spotykam się z dupkami, ale myślałam, że Zayn jest inny... Że mnie kocha... Przyzwyczaiłam się do bólu i straty...
*Godzina później*
(Zayn)
   Wszedłem do domu i zobaczyłem walizki w korytarzu. Zadziwiło mnie to, bo Monic nie mówiła, że gdzieś jedzie ani, że ktoś przyjeżdża. 
-Skarbie, gdzie jesteś?
-W salonie.- Odpowiedziała oschle dziewczyna. Wszedłem do pomieszczenia i zobaczyłem Monic siedzącą na kanapie i patrzącą na mnie z wyrzutem.- Co robią te walizki w korytarzu?
-Wyprowadzam się.- Powiedziała obojętnie.
-Co?
-No to, że wyjeżdżam. Chociaż to ja powinnam raczej spytać kto to jest Roxi?
-Kto?- Skąd Monic o niej wie?
-No Roxi. Wiem, że ją znasz więc przestań zgrywać totalnego idiotę i powiedz mi kto to.
-Skąd o niej wiesz?
-Zapomniałeś telefonu Romeo.-Powiedziała i wskazała na mój telefon, który leżał na ławie.-Wiesz myślałam, że jesteś inny... Że mogę Ci ufać... No, ale myliłam się.- Powiedziała wstając.
-Monic, gdzie idziesz?
-Daleko.
-Ale czemu?
-Bo mnie zdradziłeś i oszukiwałeś!- Nie wytrzymała i wrzasnęła na mnie.
-Nie Monic to nie tak. Ona nic dla mnie nie znaczy. To Ciebie kocham i zawsze będę. Byłem pijany. Nie wiedziałem co robię. Proszę wybacz mi.
-Nie Zayn. To koniec. 
-Ale...
-Przestań! Daruj sobie dobrze! Przyzwyczaiłam się. Chodziłam z idiotami i najwyraźniej na idiotów jestem skazana. Ty jesteś taki sam ja Eryk... Nie ty jesteś jeszcze gorszy, bo on jak mnie zdradził to przynajmniej się przyznał, a nie rżnął głupka i udawał, że nic się nie stało. Zayn to boli. Mam dość tego całego cholernego świata, który jakimś trafem musiał uwziąć się na mnie i na mnie sprowadza same nieszczęścia. Na to nic nie poradzę. Ale chociaż ty nie zmuszaj mnie do cierpienia. Nic nie zmieni mojej decyzji. Z nami koniec. -Powiedziała i chciała wyjść, ale złapałem ją za nadgarstek.
-Daj mi szansę. Proszę.
-Nie. To boli. Puść mnie.
  Posłuchałem ją i puściłem jej rękę, a ona wyszła... Tak po prostu... Dałem jej wyjść... Mój cały świat właśnie odszedł... Wyszedł przez drzwi...

______________________________________________________
5 komentarzy- next

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 45

*Godzina później*
(Monic)
-To się urządziłaś, a tak się chwaliłaś, że umiesz jeździć.- Zaśmiał się Kosta.
-Oj siedź cicho i się nie udzielaj. Sam mnie namawiałeś na motory.
-Ale się zgodziłaś.
-Ty to zawsze i we wszystkim znajdziesz coś śmiesznego, co?
-Ażebyś wiedziała... Ale wiesz, co? Dziwnie z tym gipsem wyglądasz... Tak jak... Jak... Nie ty.
-Dobrze wiedzieć.
-Money weź się uśmiechnij. To śmieszne.
-Śmieszy Cię to, że Monic ma gips?
-Go śmieszy to, że mógł ze mną wygrać tylko dlatego,że się wywaliłam.
-Mogłem wygrać i bez tego.
-Taaa jasne... A przypomnisz mi, kiedy ostatnio wygrałeś ze mną?
-No jak to kiedy? W wakacje, zanim pojechałaś na wakacje do Hiszpanii.
-Nie no racja wtedy Cię wyprzedził.
-To nie było tylko raz.
-No racja nie. Nie jest to zbyt często, bo rzadko jeździmy na wyścigi.
-Dobra już się nie kłóćcie.- Powiedział Money pomagając mi wsiąść do auta.-Oboje dobrze jeździcie.
-No wiem.- Powiedzieliśmy na raz i zaczęliśmy się śmiać. 
-Wiesz Monic teraz musisz na siebie uważać.
-Ja jej pomogę. To moja wina. 
-To nie twoja wina.
-Wiem, że tylko chcesz być miła, ale obiecuje, że póki będziesz w Polsce i będziesz miała gips będę Ci pomagał. Jestem Ci to winien. 
-Nic mi nie jesteś winien. Kosta daj spokój.
-Nie. 
-Ja też Ci będę pomagać. I nie ma nie.- Powiedział
  Odwróciłam się i patrzyłam przez okno na budynki, które mijaliśmy. No cóż... Oni tacy są... Mogłabym kłócić się nawet godzinę, a i tak nie mam szans... Moi przyjaciele to wariaci i to nieźli... Ale kocham ich. Bez nich nie poradziła bym sobie.
-Ej no Kicia uśmiechnij się.
-Przecież wiesz, że nie lubię jak ludzie wokół mnie skaczą i traktują jak nie wiadomo kogo. A tym bardziej jak ktoś mnie niańczy. Nawet nie wiesz jakie to denerwujące.
-Masz złamaną nogę. My tylko chcemy Ci pomóc. 
-Ach. No dobra.
______________________________________________________
5 komentarzy- next

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 44

(Monic)
   Nadal mam ten wisiorek... Zawsze jak czułam się przygnębiona patrzyłam na niego i mi przechodziło... Czemu on nie może być taki jak dawniej? Czemu nie może być znów moim przyjacielem? Wróć... Czemu nie może się po prostu odwalić? Nic do niego nie czuję..,Nic, a nic... To Zayna kocham... Tęsknie za nim... Zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i uśmiechnęłam się.
*Rozmowa*
-Cześć Zayn.
-Hej Słonko. Czemu masz smutny głos? Coś się stało?
-Nie nic. Po prostu tęsknię.
-Ja też. A jak się bawisz?
-Dobrze. Stęskniłam się za Polską. Fajnie jest zobaczyć stare twarze znajomych. 
-Fajnie, że jesteś szczęśliwa.
-Gdybyś był byłabym jeszcze szczęśliwsza.
-To czemu mnie nie zabrałaś ze sobą?- Zapytał śmiejąc się.
-Nie wiem.-Też się zaśmiałam. Zobaczyłam Kostę machającego do mnie. Podszedł, a ja położyłam palec na ustach, żeby był cicho.
   Rozmawiałam z Zaynem jeszcze półgodziny.
-Dobra Kotek ja już muszę kończyć. Kocham Cię. Pa
-Ja też Cię kocham. Pa. - Powiedział i rozłączył się.
-Ile można gadać?
-Długo. Co znowu wykombinowałeś? 
-Ja? 
-Nie Święty Mikołaj, wiesz?
-Skąd pomysł, że ja coś wykombinowałem?
-Po tym twoim blasku w oczach.
-No ok... Pomyślałem, że może po ścigamy się na motorach. Ostatnio nie mam z kim jeździć.
-Spoko. Jeśli nie zapomniałam jak się jeździ.
-Ty miałabyś zapomnieć jak się jeździ?
-A co? 
-Jeśli ty zapomnisz to tego samego dnia świnie zaczną latać.- Oboje się zaśmialiśmy. 
-Dobra. Idziemy.
   Półgodziny później byliśmy już na torze motorowym. Trochę on amatorski, ale świetnie tu się jeździ. 
-To jak? Kto pierwszy do budki? -Spytał Kosta
-Przegrasz. -Zaśmiałam się.
-Tylko uważaj na siebie. Jest ślisko, a ty dawno nie jeździłaś.
-Dobrze mamusiu.
   Byłam przed Kostą. Wygrywałam. Właśnie pokonywałam kolejny zakręt, gdy straciłam panowanie nad kierownicą i motor przewalił mi się na nogę. Kosta widząc to zsiadł z motoru i podbiegł do mnie.
-Nic Ci nie jest?- Spytał podnosząc motor.
-Noga mnie boli.
-Pokaż ją. -Powiedział i nacisnął delikatnie na moją łydkę.- Boli?- Pokiwałam głową.-A to?
-Tak.
-Chyba jest złamana. Poczekaj zadzwonię do Michała żeby zabrał nas do szpitala.
-Dobra.- Westchnęłam. Nie chciałam się kłócić.
-Hej Money. Przyjedziesz na tor? Monic chyba złamała nogę. Trzeba zawieść ją do szpitala.- Rozłączył się.
-Jeśli któryś z was albo ktokolwiek inny jeśli noga jest na serio złamana zacznie skakać wokół mnie i usługiwać to obiecuję, że oberwie ode mnie.- Zaznaczyłam.
-Spoko.
______________________________________________________
5 komentarzy- next

wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 43

*Następny dzień*
(Monic)
    Przez to, że wyszłam wcześniej nie miałam, aż takiego kaca jak Paula. 
-To jak wstajesz czy nie?- Spytałam się przyjaciółki.
-Nie. Weź mnie zostaw. Chcę spać.
-Dobra. Jak coś to ja wychodzę.
-Dobra.
   Założyłam kurtkę, wzięłam torbę i wyszłam z domu.
-Monic.
-Eryk? Co ty tu robisz?
-Czekałem na ciebie. Przepraszam za to wczoraj. Upiłem się.
-Trzeźwy byłeś.
-No może tyle nie wypiłem, ale trzeźwy też nie byłem.
-Weź sobie daruj Eryk.  Daj mi spokój. Ja mam Cię dość...Tego wszystkiego.
-Czego? Było nam razem dobrze.
-Nam?!-Wkurwił mnie... Nie pierwszy raz- No chyba Ci! Fajnie było to, że jak coś przeskrobałeś to kaucje płaciłam, co? Albo jak kasę na dragi czy szlugi Ci pożyczałam?! Ty jesteś głupi i wypierdalaj stąd!
-Kicia... Proszę...
-Nie Eryk wynoś się!
-Nie ruszę się dopóki do mnie nie wrócisz!
-Pójdziesz albo dzwonię na policje.
-Ja się glin nie boję. Raczej nie wsadzą mnie za stanie pod twoim domem.
-No nie za to raczej nie. Ale za to co trzymasz w domu raczej tak.
-Nie odważysz się.
-Co tam było? Ty masz trzy czy cztery doniczki marychy?
-Nie powiesz im!
-A założymy się?-Spytałam wyciągając telefon z kieszeni.
-Nie dzwoń... Ja... Ja już idę.
-I nie wracaj.
  Wiedziałam, że on i tak mi nie da spokoju. Pójdzie do domu, przeniesie zioło i wróci, a jak ja glinom zgłoszę, że je ma to wyjdę na idiotkę. Czemu akurat ja musiałam być taka głupia i z nim chodzić? Przez niego mam takie zjebane życie! Gdyby nie on to by wszystko było inaczej. Poszłam do parku. Miałam tego wszystkiego dość. Musiałam pomyśleć. Usiadłam na ławce. Dopiero teraz zobaczyłam, że to ,,nasza" ławka. na oparciu wyryte były inicjały moje i Eryka. Wyrył je jeszcze, gdy byliśmy przyjaciółmi. Po policzku spłynęła mi łza. Przypomniał mi się ten dzień. Gdybym wtedy była mądrzejsza.
    Był czerwiec wszyscy się cieszyli. Pierwszy dzień wakacji jest z czego się cieszyć. A ja? Ja szłam przygnębiona chodnikiem i miałam dość. Przynajmniej odpocznę od tego wszystkiego. Dwa miesiące bez tych idiotów z mojej szkoły, a ja co im robiłam? A no tak... Urodziłam się. Czy oni nie mogą dać mi świętego spokoju? Spojrzałam na moje ręce... Ile tak można? Gdyby nie to, że są jeszcze osoby, które mnie wspierają to już dawno bym sobie główną przecięła. Czemu ja jestem taka słaba? Usiadłam na ławce i zaczęłam płakać. Ktoś usiadł obok mnie.
-Co jest?- Usłyszałam głos Eryka. Od razu uśmiechnęłam się.
-Już ty dobrze wiesz.
-Znowu przez nich? Dziewczyno... Ile razy mówiliśmy Ci, żebyś się nimi nie przejmowała?
-Kto?
-Ja, Paula, Kosta Kira, Money. Wymieniać dalej?
-Nie no dobra. Ale i tak to boli. 
-Oj nie przejmuj się.-Powiedział i przytulił mnie.
-A co jak ty kiedyś przestaniesz mnie wspierać?
-Do tego nigdy nie dojdzie. Obiecuje... Poczekaj... Mam coś dla ciebie...- Wyciągnął z kieszeni wisiorek z napisem ,,BEST"-Na zawsze
-Dziękuje.-Przytuliłam go.
-Nie ma za co.


______________________________________________________
5 komentarzy- next

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział 42

(Monic)
   Weszliśmy do clubu. Namierzyłam wzrokiem Kirę i poszłam w jej kierunku. 
-Cześć.-Przywitała mnie.
-Hej.
-Proszę, proszę kogo my tu mamy.- Usłyszałam głos Eryka dobiegający z tyłu, aż we mnie zawrzało, ale zachowałam zimną krew.
-Mnie. Jak Ci przeszkadza to nie musisz na mnie patrzeć.
-O widzę, że Kicia pokazuje pazurki.
-Nie chcę się z tobą kłócić. Po prostu nie zbliżaj się do mnie na 2 metry i oboje będziemy szczęśliwi.
-Ja nie będę.
-Ale ja będę i to wystarczy.- Jaką ja miałam ochotę przywalić mu i to mocno.
-Dobrze, ale znając ciebie to jeszcze zmienisz zdanie.
-W snach.
-Chodź i się z nim nie kłóć. Chcesz mieć problemy?- Spytała mnie szeptem Paula.
-Racja.- Odeszłam z Paulą to stolika przy, którym siedzieli już Money, Kosta i Kira.
-Czy on naprawdę akurat dziś musiał tu przyjść?
-Wiedział, że będziesz. Od kiedy dowiedział się, że chodzisz z Malikiem chodzi jak na szpilkach. Zrobił się jeszcze gorszy. Kiedyś to z nim pogadałaś i miękł, a teraz nie ma ciebie i wiesz...-Wyjaśnił mi Money.
-Wiem.
-Wiecie, co? Ja pójdę po drinki. Jaki chcecie?-Zaproponował Kosta.
-Ja poproszę margaritę.
-Oki, a ty Monic? To co zwykle?
-Tak.
   Chłopak poszedł po drinki, a ja rozmawiałam z Moneyem.
*Dwie godziny później*
   Byłam już po paru drinkach i nie byłam najtrzeźwiejsza z towarzystwa.
-No weź Monic. Zbawi Cię ten jeden taniec?-Eryk chodził za mną już od godziny.
-Jeśli z tobą zatańczę dasz mi spokój.
-Dam, ale zatańcz.
-No to chodź.
-Jesteś pewna?- Spytała mnie Paula.
-Chyba. Dam sobie radę. Nie mam dwóch lat.
   Weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć.
-Wiesz, że tęskniłem za tobą?
-Ty za kimś tęsknisz?
-Tak. Monic jesteś dla mnie ważna i wiem, kiedyś byłem głupi.
-Eryk...
-Co Eryk?!
-To, że mam chłopaka. Kocham Zayna, a ty straciłeś swoją szansę już dawno temu.
-To ją odzyskam.- powiedział i zaczął przybliżać się do mnie.
-Co ty...-Nie dokończyłam, bo mnie pocałował. Szybko się od niego odsunęłam i przywaliłam mu z liścia.-Pojebało Cię?!
-Jesteś moja!
-Chyba śnisz!-Powiedziałam i wyszłam z clubu.
-Poczekaj!
-Nie!-Złapał mnie za nadgarstek.-Co?!
-I ja i ty wiemy, ze jestem od niego lepszy. Pojmij to wreszcie. On Cię zmienia... Ma na Ciebie zły wpływ!
-Ma na mnie zły wpływ?! Ty naprawdę jesteś taki głupi czy udajesz, a może się czegoś naćpałeś?! To ty miałeś na mnie zły wpływ! Traktowałeś mnie jak jakąś szmatę i zdradzałeś! Przez ciebie ćpałam, piłam i paliłam! Miałam zawiasy!
-I kiedyś byłaś lepsza.
-Lepsza?!
-Odważniejsza i walczyłaś o swoje. Jak by Cię jakaś idiotka na ulicy o suk wyzwała to byś się nie poryczała tylko jebnęła ją w twarz i poszła dalej. Co się z tobą stała?
-Dorosłam. Zostaw mnie albo to ty oberwiesz.
  Odwróciłam się i poszłam... Chciałam wrócić i mu jeszcze raz przywalić, ale nie.
--------------------------------------------------------------------------------------

Kira (Karolina Nowak)

19 lat. Przyjaciółka Monic, Pauli i Kosty. W wieku 10 lat przeniosła się do szkoły, do której chodzili. Najpierw zaprzyjaźniła się z Paulą, z którą zawsze miała dobry kontakt. Jest dziewczyną Kosty. Kocha go tak samo mocno jak on ją. Uwielbia koty. W przyszłości chce zostać tancerką. Dziewczyna ma własną grupę taneczną, do której przed przeprowadzką należała Monic.
______________________________________________________
5 komentarzy- next