Mój brat zadzwonił do mnie, żebym popilnowała jego córki. Kocham tego szkraba więc od razu się zgodziłam. Dziś mała ma urodziny, a mój braciszek zajmuje się organizacją. Byłam jej matką chrzestną, a to mnie do czegoś zobowiązywało. Opiekowanie się nią to czysta przyjemność. Jak widać te jej roześmiane oczka to od razu człowiekowi lepiej na duszy.
-Cześć Dav.- Przywitałam się z bratem zdejmując kurtkę.
![]() |
| Sasha |
-Nie tłumacz się. A gdzie jest moja mała?
-Tu jestem. Hej ciocia.
-Cześć mała.-Dziewczynka przytuliła się do mnie.-Idź już, bo się spóźnisz.
-Chodź ciocia pokazie Ci moje laleczki. -Pociągnęła mnie za rękę.
-No pokaż.
-To jest Monia-Pokazała mi lalkę z długimi czarnymi włosami.- I tak jak ty nosi czarne ciuchy. Tylko, że ona nie lubi Eryka . Eryk jest fuu.
-Tak.
-I ciocia też nie lubi Eryka?
-Nie lubi.
-A to jest Ola... A to Katy... Ta ma na imię Zuzia... A to są Liam, Niall, Zayn, Lois i Harry.
-Wujek Harry Ci kupił te lalki?
-Tak.
-A jak bardzo lubisz wujka Harrego?
-Bardzo, bardzo, bardzo. On lubi się śmiać i nie jest taki jak inni. Śmieje się z samego siebie. Wujek Harry jest super i jak przyjeżdża to kupuje mi dużo prezentów.
-Bo Harry jest takim samym dzieckiem jak ty.
-Ale on jest taki duży. Jak może być dzieckiem?
-Widzisz kochanie to jest tak, że ktoś może być taki duży jak stąd do nieba, a czuje się małym dzieckiem i tak się zachowuje albo ktoś może mieć tylko 7 lat i zachowywać się tak jak babci.
-A ty też zachowujesz się jak dziecko.
-Bo ja nie chce dorastać.
-Ja też.
-Nikt nie chce.
-Ciocia.
-Tak?
-Gonisz.- Zaśmiała się. Klepnęła mnie w rękę i zaczęła uciekać.
-Zaraz Cię złapie. Dogonie Cię i złapie.
-Nie złapiesz.
*dwie godziny później*
-Gdzie ona się schowała...Może tu.-Zajrzałam pod stół. Oczywiście wiedziałam, gdzie była Sasha. Jej śmiech dobiegał z szafy.-Nie tu jej nie ma... A może tu... Nie za łóżkiem też jej nie ma... To może się schowała w łazience... Nie tu też jej nie ma...
-Buuuu!- Krzyknęła dziewczynka wyskakując z szafy.
-Aaaaaaaaaa duch!- Zakryłam twarz dłońmi.
-To tylko ja.- Powiedziała Sasha zdejmując moje dłonie z twarzy.
-Sasha! Monic!- Zawołał mój brat z dołu.
-Tata.-Sasha uradowana zeszła na dół i rzuciła się ojcu w ramiona.
-Aż tak się stęskniłaś?
-Tak.
-Zostaniesz jeszcze trochę czy już musisz iść?
-Mogę zostać. Chłopaki mają próbę do późna. I tak bym się nudziła.
-To my z ciocią idziemy się dalej bawić.
-A ja?
-Ty też chodź tata.
-A w co się bawimy?
-W berka. Tata berek!- Ja i Sasha zaczęłyśmy uciekać śmiejąc się.
Mój ask


Fajne :-)
OdpowiedzUsuńA gdzie żona?
OdpowiedzUsuńWięcej ! :D
OdpowiedzUsuń