czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział XXXVIII

*godzinę później*
(Monic)
  Sasha bawiła się u siebie, a ja siedziałam w salonie z Davidem i gadaliśmy.
- Ewa zdąży wrócić?
-Powiedziała, że spróbuje, ale wiesz jak jest.
-No wiem, ale jak powiedziała to spróbuje.
-No tak.- Dav przygnębiony spojrzał w okno.
-Tęsknisz za nią?
-Tęsknie i to cholernie, ale co ja mam zrobić? Ona jest w Paryżu, a ja w Londynie. 
-Ja jak w Polsce byłam to nikt za mną nie tęsknił.- Zrobiłam obrażoną minę.  Próbowałam odwrócić jego uwagę, a przynajmniej rozśmieszyć. 
-Tęsknił. Sasha się pytała kiedy ciocia przyjedzie, Mimi też tęskniła. Ona ma dopiero 16 lat i jest do ciebie bardzo przywiązana, a mama czasem patrzyła na twoje zdjęcie i płakała... Bały się o Ciebie... Po tym wszystkim nie dziwie się im.
-Tak wiem. Nie powinnam się ciąć. Czy wy mi w końcu przestaniecie to wytykać?
-Ja już przestałem.
-Taaaa jasne.
-Nie chcesz nie wierz. 
-Spoko. Która godzina?
-15, a co?
-Musze iść sorki.
-Nie no spoko. Nic się nie stało.
  Poszłam na górę.
-Cześć mała. Ja już lecę.
-Pa.-Powiedziała Sasha i przytuliła się do mnie.-Chodź odprowadzę Cię do drzwi.
-No to chodź.- Zaśmiałam się
  Zeszłyśmy na dół. Założyłam kurtkę i wyszłam żegnając się z nimi. Po drodze zajechała jeszcze do sklepu kupić papier ozdobny. Stałam już przy kasie, gdy zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. Na oko miała 15 lat.
-Ty jesteś Monic, prawda?
-Tak to ja.
-Dziękuje.
-Ale za co?
-Za to, że jesteś. Widzę ile znaczysz dla Zayna, że on cały czas się uśmiecha, gdy tylko ktoś wypowie twoje imię. Nie rozumiem osób, które Cię nie lubią. Zayn dzięki tobie jest szczęśliwy, a jeśli on to i ja. Nie przejmuj się opiniami innych. Te, które kochają chłopaków powinny Cię wspierać, a nie hejtować. Jesteś wspaniała.-Do oczu naszły mi łzy.-Czemu płaczesz?
-Bo to było takie piękne. Dziękuje.-Przytuliłam ją.
-Nie ma za co. Ja już muszę iść. -Odwróciła się i odeszła.
   Jednak niektóre fanki mnie lubią. Te słowa... Jej słowa były szczere. Było to słychać w jej głosie. To takie... Piękne. Nie mam słów. Dojechałam do domu. Poszłam zapakować prezent dla Sashy. Cały czas myślałam o słowach dziewczyny.

1 komentarz:

  1. Jest spoko :) Ale po twoich poprzednich wpisach sądzę, że stać się na więcej :) Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń