poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział XXXII

(Monic)
  Kocham te wspaniałe chwile, gdy jesteśmy razem. Nigdy nie mam ich dość. Są dla mnie jak powietrze. Bez nich nie potrafiła bym żyć. Tylko Zayn i ja i nikt więcej. Kocham wtulać się w niego... Czuć jego silne ramiona, które tulą mnie mocno do siebie... Spojrzałam na Zayna, on też na mnie patrzył. Uśmiechnął się do mnie, co ja odwzajemniłam. Odgarnął zbędny kosmyk włosów z mojej twarzy i pocałował mnie w czoło. 
-Kocham Cię.- Wyszeptał mi do ucha
- Ja ciebie też.- Powiedziałam i pocałowałem go.
   Nie odrywaliśmy się od siebie przez kilka dobrych minut. Jego wargi były dziś wyjątkowo łapczywe, a ja nie miałam nic przeciwko temu. Przez moje ciało przeszłam fala gorąca. Nie przestając go całować, zdjęłam ręcz jego szyi i przesunęłam opuszkami po jego obojczykach, by zatrzymać się przy kołnierzyku jego koszuli. Odpięłam pierwszy guzik i już po chwili krążyłam dłońmi po jego torsie. Zrozumiał chyba o co mi chodzi, bo odsunął się ode mnie.
-Jesteś pewna?
-Tak. Kocham cie i chce to zrobić.
  Zayn wstał z kanapy i pociągnął mnie za sobą. Znów złączy nasze wargi w namiętnym pocałunku. Nie przestając mnie całować, wziął mnie, zaniósł do sypialni i położył na łóżku.
*Następny dzień*
  Obudziłam się wtulona w ukochanego. Zayn już nie spał. Uśmiechnął się do mnie.
-Cześć skarbie.- Powiedziałam i pocałowałam go w nos.
-Cześć. A to za co?
-Już ty dobrze wiesz za co.
-Nie wiem. 
-Za dzisiejszą noc.
-Ale za to nie w nos tylko tu.- Wskazał palcem na usta. Zaśmiałam się i dałam mu buziaka.- Stać cie na więcej mała. Pokaże ci jak to się robi.-Powiedział i wpił się namiętnie w moje wargi. Obrócił nas tak, że leżał na mnie. Starał się nie przygnieść mnie swoim ciałem. Po jakimś czasie oderwał się ode mnie.-Już wiesz jak to się robi?
-Tak.- Zaśmiałam się.
-Powtórka z rozrywki?- Spytał zadziornie poruszając brwiami.
-Chyba śnisz. Wstawaj. Macie dziś nagrania.
-To dopiero o 11.
-A jest 9 i znając ciebie to jeszcze w łazience posiedzisz jakąś godzinę.
-Siedzisz dłużej.
-O 10 minut. 
-Ale dłużej.
-Oj nie kłóć się i wstawaj.
-No dobrze. Już wstaje... tylko nie bij.- Powiedział i podniósł się z łóżka.- A ty?
-A ja nie mam pracy i mogę sobie leżeć do woli.- Uśmiechnęłam się odsłaniając wszystkie zęby.- Nie no żartuje. - Powiedziałam. On poszedł się kąpać, a ja założyłam bieliznę i jego białą koszule. I tak będę musiała się potem przebrać. 
   Robiłam nam śniadanie, gdy Zayn przytulił mnie od tyłu.
-Kicia wyglądasz bosko, ale jeśli chcesz, żebym ja dziś był w stanie wyjść z domu to idź się ubierz.
-Ale o co ci chodzi?
-O to, że podniecasz, a ja mam normalnie funkcjonować.
-Dobrze. Ty siadaj i jedz, a ja pójdę się przebrać.
-Aż tak mi nie zależy.- Powiedział i posadził mnie sobie na kolanach.


niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział XXXI

(Monic)
  Poszliśmy do chłopaków.
-Monic!- Krzyknął uradowany Niall.-Ty żyjesz!- Zaczęłam się śmiać.
-Nie, to tylko mój duch. Przywidziało ci się.
-Aaaaaaaaaaaaaa duch- Zaczął uciekać.-Lou ratuj-Powiedział chowając się za Louisem.
-Z kim ja żyje?-Spytał sam siebie Liam.-Wchodźcie.
-Wstęp tylko dla ludzi!
-Horan skończ z tym.- Powiedział Zayn
-Ale to ona zaczęła.
-Albo się uspokoisz...
-Albo co?-Przerwał mi
-Albo przyjdę w nocy i zabiorę jedzenie z lodówki.
-Ty podłą kobieta jesteś.- Powiedział Niall, a wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać.
-Monic? Podła? Nie... Ona tylko tak stawia na swoim.-Powiedziała Paula.- A tak w ogóle to cześć.
-Hej.- Powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę
-Nie strasz mnie tak więcej.- Powiedziała z wyrzutem.
-Spróbuje.-Zaśmiałam się.
-A brata to nie przytulisz?- Powiedział Harry, który właśnie schodził z góry ze smutną miną.
-No chodź tu.- Powiedziałam i przytuliłam Loczka.
-Ale ty nam strachu napędziłaś.
-Nie jestem taka delikatna.
-Ale następnym razem nigdzie beze mnie nie idziesz.- Powiedział Zayn i przytulił mnie od tyłu.- Nie wytrzymam jeszcze raz tej myśli, że mogę cię już nigdy nie zobaczyć.
-Dobrze.
*Wieczór*
  Całą nasza siódemka siedziała w salonie i śmialiśmy się.
-A tak właściwie to jedno mnie zastanawia.- Powiedział do mnie Liam.
-Co?
-Czemu do ciebie nie można się dodzwonić.
-A no bo to tak, że... Tak samo wyszło, że...Że mój telefon uległ poważnemu zderzeniu ze ściną.
-A kto te ,,zderzenie" ze ścianą wywołał?
-Nie mogłam się do nikogo dodzwonić to nim walnęłam o ścianę.- Wszyscy wybuchli śmiechem.- No co?
-Nic skarbie.- Powiedział Zayn, który próbował powstrzymać śmiech choć nie bardzo mu to wychodziło.
  Nagle zdzwonił telefon Pauli. Ta spojrzała się na wyświetlacz, a potem na mnie. Odebrała.
-Halo.-Ktoś kto z nią rozmawiał o coś się zapytał. Chyba o mnie,- Jest ze mną. A co od niej chcesz? Monic to do ciebie.-Podała mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz: Eryk. Co on ode mnie chce.
-Zaraz wracam. - Powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia.
*Rozmowa*
-Czego?
-Monic. Ja przepraszam za tamto. Ja cię nadal kocham, a wtedy się upiłem.
-W tym wypadku zwykłe ,,przepraszam" tym bardziej z twoich ust jednak nic nie znaczy.
-Proszę. Wróć do mnie. Ja się zmienię. Dla ciebie.
-Dla mnie? No ciekawe kiedy ty zrobiłeś coś dla mnie. Ty potrafisz tylko ranić.
-Ale teraz się zmienię.
-Powtarzasz się.
-Bo cie kocham.
-Ty popatrz JA CIEBIE NIE. Więc proszę kiedy nareszcie znalazłam szczęście to się odpieprz ode mnie i Zayna. Mam cię dość.
-Ja nie odpuszczę!
-Żegnam pana. Ach i jeszcze coś. Nie dzwoń,bo nie będę odbierać.
-Al...- Nie dokończył,bo się rozłączyłam.
-Co jest?-Spytał Zayn, który cały czas stał za mną. Na szczęście nic nie zrozumiał, bo mówiłam po polsku.
-Nic.
-Przecież widzę, że coś. Kto to był?
-Nikt ważny.
-Jesteś pewna?
-Tak.
-Chcesz już iść do domu?
-Tak.

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział XXX

(Monic)
-Idź się przebierz.- Powiedział Zayn, gdy wróciliśmy do domu.
-Dobrze.- Powiedziałam i pobiegłam na górę. 
  Przebrałam się w to i zeszłam na dół do Zayna. W salonie go nie było, więc poszłam do kuchni... Tu tez nic. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu i pocałował w szyje.
-Idiota!
-Co ja zrobiłem?-Spytał zdziwiony Zayn.
-Wystraszyłeś mnie!
-Oj, przepraszam. Nie chciałem... Ale wiem jak ci to wynagrodzić.
-No jakoś musisz.- Zaśmiałam się, a Zayn przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też. 
-Chodź. Przejdziemy się.
-Nie. Zmęczona jestem. Zostańmy w domu.
-No to zostajemy.- Uśmiechnął się.
-Dziękuje.- Powiedziałam i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie, a Zayn obok mnie. Włączyłam jakiś romans i oglądaliśmy. Po jakimś czasie wtuliłam się w Zayna i zamknęłam oczy. Poczułam, że Zayn wstaje i bierze mnie na ręce. Zaniósł mnie do sypialni, położył na łóżku. Zdjął ze mnie spodnie i sam położył się obok mnie. Przytulił mnie i pocałował w czoło.
*Rano*
  Wstałam pierwsza. Zayn tak słodko spał. Nie chcąc go obudzić wstałam po cichu i poszłam zrobić nam śniadanie. Właśnie smażyłam naleśniki, gdy Zayn przytulił mnie od tyłu. Odwróciłam się do niego przodem i dałam mu buziaka.
-Mogę się do tego przyzwyczaić.- Powiedział i uśmiechnął się.
-Możesz się przyzwyczajać, a teraz siadaj i jedz.- Powiedziałam i postawiłam przed nim talerz.
-Jak sobie życzysz.- Zaśmiał się.- Idziemy dziś do chłopaków?
-Możemy iść.
-To idź się ubierz, bo tylko ja mogę cie taką oglądać.
-Dobrze wiedzieć.-Zaśmiałam się i poszłam na górę. Założyłam to i nałożyłam lekki makijaż. Zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie wyszykowany Zayn. 
-Byłem pierwszy.- Zaśmiał się
-Bo ty się malować nie musisz.
-Ty też. Jesteś piękna i bez makijażu.
-Bo uwierzę.- Powiedziałam z sarkazmem.
-To lepiej uwierz, bo to prawda.
-W życiu nie uwierzę.
-Pożyjemy zobaczymy.

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział XXIX

*Wieczór*
(Monic)
  Zatrzymałam pierwszy lepszy autobus i pojechałam do Westchester County, gdzie zadzwoniłam do Davida, ale odebrała Ewa narzeczona mojego brata.
*Rozmowa*
Ewa
-Halo.
-Hej Ewa.
-Cześć Monic. Nic ci nie jest? 
-Nie nic, ale zostałam sama. Nie wiem czy reszta żyje. 
-Żyją. Niall dzwonił do nas, żeby powiedzieć, ze Zayn nie mógł cie znaleźć i, że możesz... Możesz nie żyć, ale na szczęście się mylił.
-To dobrze. JA mam lot za półgodziny.
-A skąd?
-Z Westchester County.
-To zadzwoń jak będziecie niedaleko. Ktoś przyjedzie po ciebie.
-A no właśnie... Bo ja nie mam czym...
-Jak to nie masz?
-Rozwaliłam telefon.
-Dobra sprawdzę na rozpisce lotów, kiedy lądujesz. Ktoś na pewno będzie na ciebie czekał.
-Dzięki. Pa.
-Pa.
(Zayn)
  Siedziałem w sypialni i i patrzyłem w okno. Jaki ja jestem głupi powinienem tam zostać szukać jej. Ja bez niej nie wytrzymam. Kocham ją. Jeżeli nie przeżyła to ja się zabije. Bez niej nie mam po co żyć. 
-Malik ty cholerny idioto.-Powiedziałem sam do siebie. Nagle w mojej kieszeni zawibrował telefon.
*Rozmowa*
-Halo
-Zayn?- To był jej głos. Głos mojej Monic.
-Monic! Ty żyjesz?
-Żyje. Niedługo wylatuje do Londynu. przyjedziesz po mnie?
-Tak jasne. O której lądujesz?
-Zadzwoń do Ewy ona ci powie, bo ja się nawet tym nie przejmowałam.Ważne, żebym doleciała.
-Dobrze. Zadzwonię do niej.Kiedy wylatujesz?
-Za 20 minut. Musze już iść. Pa. Kocham Cię
-Ja ciebie też. Pa. -Rozłączyła się.
  Po jakimś czasie wyjechałem z domu na lotnisko po Monic. ,,Samolot z Westchester County właśnie wylądował.''  usłyszałem. Zacząłem rozglądać się za ukochaną. Zobaczyłem ją w tłumie. Szła w moją stronę.
-Zayn.- Powiedziała i wtuliał się we mnie
-Nic ci nie jest?
-Tylko noga mnie boli. Nic więcej. 
-To dobrze.- Pocałowałem ją.- Tęskniłem
-Ja też.
-Chodź.- Wziąłem ją na ręce.
-Ej! Może noga mnie boli, ale chodzić mogę.
-Wiem.
-To mnie postaw.

-No chyba ci się coś śni Kicia.


Rozdział XXVIII

(Zayn)
-Ja muszę tam wrócić!
-Nigdzie nie wrócisz Malik! Czy ty tego nie rozumiesz!?
-Nie!
-Cholera jeśli zaraz się nie uspokoisz to cię zwiąże i posadzę na krześle!- Powiedział zdenerwowany ochroniarz. Ewidentnie był na mnie wkurwiony, ale ja nie ustąpię. Będę się z nim kłócić dopóki nie da mi iść szukać Monic.
-Ale ja muszę ją znaleźć! 
-A ja mam odstawić cię do Londynu!
-No to ja pójdę ją poszukam i jak znajdę to wrócimy.
-Dobra. Masz godzinę. Jeśli ją znajdziesz to dobrze, a jeśli nie to wracamy bez niej.
-Ale...
-I tak ci ustąpiłem. Ciesz się, że cię w ogóle stąd wypuszczam.- Przerwał mi mężczyzna.- Chodź zanim się rozmyślę. Idę z tobą. Trzeba cię pilnować.
  Wyszedłem szukać Monic. Kocham ją i w życiu jej tu nie zostawię.
(Monic) 
  Chodziłam i nie wiedziałam co z sobą zrobić. Pomagałam na tyle ile mogłam. Piepszona noga. W szpitalu polowym powiedziano, że mam ją skręconą. Szukałam Zayna, Harrego i Pauli, ale nie mogłam znaleźć. 
*Godzina później*
(Zayn)
-No i nie ma jej. Wracamy.
-Daj mi jeszcze półgodziny.
-Nie. Idziemy. - Poszedłem za ochroniarzem. Nie da się ukryć, że jednak jest ode mnie silniejszy i większy. Zatrzymał by mnie. 
-I co?- Spytał Harry, gdy tylko mnie zobaczył.
-Nie ma jej.
-Nigdzie?
-Nigdzie.
-Nie żyje?- Spytała Paula ze łzami w oczach.
-Nawet tak nie mów.- Powiedział Hazz przytulając ją do siebie.
-Chodźcie. Jedziemy do najbliższego miasta. Trzeba zadzwonić i powiedzieć, że żyjecie.
  Posłusznie poszliśmy za mężczyzną. Mam go dość, ale nie chcę się kłócić. Po jakimś czasie dojechaliśmy do jakiejś stacji, gdzie skorzystałem z budki telefonicznej i zadzwoniłem do Nialla.
*Rozmowa*
-Halo.
-Cześć Niall to ja Zayn. Proszę zamów nam trzy bilety na najbliższy lot do Londynu.
-Jak to trzy? Kogo nie ma?
-Monic.- Powiedziałem ze łzami w oczach.
-Ohh... Ja...Przepraszam...
-Nie przepraszaj.
-A jak Hazz z Paulą dają sobie radę?
-Harry stara się być silny, a Paula... Paula ciągle płacze. Proszę nie pytaj jak ja się czuję. Chociaż ty.
-Jak chcesz. Wylot macie o 15.
-Dzięki.Pa 
-Pa.

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział XXVII

(Zayn)
  Staliśmy z Hazzą pod hotelem i czekaliśmy na Monic i Paulinę.
-Harry!- Krzyknęła Paula
-A gdzie Monic.
-Myślałam, że już przyszła. Tam jest takie zamieszanie, że ona oddaliła się ode mnie i myślałam, że dojdzie beze mnie.
-Styles! Malik! Chodźcie już!
-Ale Monic nie ma!- Krzyknąłem do ochroniarza, który nas poganiał.
-Mam was zabrać, a nie czekać, aż jakaś dziewczyna się namyśli! Do auta! Już!
-Zayn chodź i nie kłóć się. Monic nie jest taka delikatna. Poradzi sobie.
-Skąd wiesz?
-Bo ją znam od lat.Chodź.- Powiedziała Paula i pociągnęła mnie za rękę.
   Odstawiono nas do schronu. Wiatr szalał. Paula choć sama mówiła, że Monic da sobie radę to widziałam, że płacze. Harry mocno ją do siebie przytulał. Ja starałem się być silny, ale strasznie bałem się o ukochaną. Nie wiedziałem nawet, gdzie jest i czy jest bezpieczna.
(Monic)
-To już wszyscy?- Spytałam dyrektorkę sierocińca.
-Tak. Może lepiej będzie jeśli pani zostanie tu. Będzie bezpieczniej.
-Nie pani tylko Monic. I tak lepiej, żebym została.
  Siedziałam w piwnicy jakiegoś domu dziecka i nie wiedziałam nawet co dzieje się z moimi przyjaciółmi i chłopakiem. Bałam się o nich. Ale skoro Niall dzwonił do mnie to pewnie też wysłali po nich kogoś. Po jakimś czasie zaczęło robić się ciszej i wiatr wiał coraz słabiej, aż w końcu przestał wiać w ogóle. Wyszłam na górę i zobaczyłam masę szkód. Bolała mnie kostka, ponieważ wcześniej schodząc do piwnicy chyba ją zwichnęłam.
(Zayn)
  Wyszliśmy ze schronu i oddelegowano nas do czegoś typu szpitala polowego. Bo obejrzeniu nas uznano, że wyszliśmy z tego zdarzenia całkiem dobrze, więc wypuszczono nas. Jedyne co zrobiono to dano Pauli tabletki na uspokojenie. Chciałem iść szukać Monic, ale zatrzymał mnie ochronież.
-A ty gdzie idziesz?
-Szukać Monic.
-Nie.- Powiedział stanowczo.
-Ale czemu?!
-Bo mam was odstawić całych do Londynu! Nie będziesz narażał się dla jakiejś dziewczyny!
-Jakiejś?! Jakiejś?! Ja ją kocham i znajdą ją czy ci się to podoba czy nie!- Powiedziałem i ominąłem mężczyznę.
-Nigdzie nie idziesz!- Powiedział łapiąc mnie za ramie.
-Idę!
-Wiesz, że nic nie wskórasz. To po co się kłócisz?
(Monic)
  Próbowałam do dzwonić się do Zayna, ale nie było sygnału.
-Ku*wa!- Krzyknęłam i rzuciłam telefonem o ścianę jakiegoś budynku.

Rozdział XXVI

*Wieczór*
(Monic)
-To my już idziemy.- Powiedziałam wychodząc z pokoju razem z Paulą. Szłyśmy na imprezę. Chłopacy z nami nie poszli, ponieważ Zayna bolała głowa, a Harrego bolały nogi... Jacy oni są delikatni.
-Damy radę bez nich.- Powiedziała z uśmiechem Paula.
-Kiedyś dawałyśmy.
-Widzisz.
(Zayn)
  Chciałem iść z nimi, ale głowa mnie boli. Położyłem się spać... Może mi przejdzie. Po jakimś czasie obudził mnie telefon. Spojrzałem na wyświetlacz.
*Rozmowa*
-Niall wiesz która jest godzina?
-Późna wiem, ale wyjrzyj przez okno! Szybko!
-Po co?
-Wyjrzyj!
-Dobra.- Podniosłem się z łóżka i wyjrzałem przez okno. To co zobaczyłem zupełnie mnie zszokowało. - Tornado.- Szepnąłem.
-No właśnie. Macie wyjść przed hotel. Tam powinien ktoś na was czekać.
-Ale Monic i Paula...
-Co?
-One poszły na dyskotekę.
-A wy?
-Mnie głowa bolała, a Harry był zmęczony.
-To go obudź i zbierajcie się! Ja zadzwonię do Monic.
(Monic)
  Akurat tańczyłam z Paulą, gdy zadzwonił mój telefon. Poszłam w jakieś ciche miejsce i odebrałam.
*Rozmowa*
-Halo.
-Idź z Paulą pod hotel. Do Nowego Jorku zbliża się tornado!- Powiedział Niall i się rozłączył..
  Poszłam po Paulę i wyszłyśmy z budynku. Od razu pobiegłyśmy do hotelu, ale na ulicach było już takie zamieszanie, że zgubiłam przyjaciółkę w tłumie. Szukałam jej i usłyszałam jak jakaś kobieta, któtra wybiegła z domu dziecka woła pomocy. Bez namysłu poszłam jej pomóc.

wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział XXV

(Monic)
-Dobra Zayn czas wstawać.- Powiedziałam po jakimś czasie.
-Jak chcesz.
Wstałam i poszłam się ubrać. Ubrałam się w to.
-Idziesz z nami na zakupy?
-Nie wiem.
-Proszę.- Uśmiechnęłam się do Zayna.
-No nie wiem. I tak mi nie dasz zapłacić za ciebie, prawda?

-Nie dam.
-No widzisz.
-Ale dziś są święta, więc może... Dam ci sobie kupić prezent.
-Dasz? To ty myślisz, że ja się ciebie spytam?
-No tak...
-To źle myślisz kicia.- Powiedział i przyciągną mnie do siebie.
-Nie mam nic do gadania, co?
-Bingo.-Zaśmiał się.
-Wariat.
-Ale twój wariat.- Powiedział i pocałował mnie.
-Idę po Paulę i Harrego.
-Dobra.
Poszłam po nich i parę minut później chodziliśmy już po centrum handlowym.
-A te?- Spytała się Paula.
-Super.- Powiedział Loczek.
-Na nowy rok założysz.
-I nawet wiem do jakiej sukienki. Idź ją przymierz.- Dałam przyjaciółce sukienkę, o którą mi chodziło.
-I jak?- Spytała obkręcając się w okół własnej osi.
  Kupiła jeszcze: czapkę, spodnie, bluzę, a Harry uwziął się i kupił jej naszyjnik. Ja natomiast kupiłam: buty ( w przeciwieństwie do mojej przyjaciółki nie lubię chodzić na obcasie), szorty, czapkę, a Zayn kupił mi perfumy i breloczek (jedna połówka dla mnie, a druga dla niego). 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział XXIV

*Następnego dnia*
Samolot rodziców Monic
(Monic)
  Dziś wylatujemy. Pojechaliśmy na lotnisko. Lecieliśmy prywatnym samolotem moich rodziców. Jednak czasem super jest być bogatą.
-Nowy Jorku witaj!- Krzyknął Harry, gdy tylko wystartowaliśmy. Wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać.
-Oj Harry...- Pokręcił głową Zayn.
-Ej daj mu spokój.
-Już tylko nie bij Paula proszę.- Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
  Reszta lotu minęła nam na zabawie. Trzy godziny później lądowaliśmy już w NY. Pojechaliśmy do hotel przebrać się, bo nie da się ukryć w Nowym Jorku było cieplej niż w Londynie. Ubrałam się w to.
-Wyglądasz bosko.- Powiedział Zayn przyciągając mnie do siebie i całując.
-Dziękuje.- Uśmiechnęłam się do niego.
-Jak ja kocham te twoje usta.-  Znowu mnie pocałował.
-Kocham Cię misiu.
-Ja ciebie też.
-Przepraszam. Nie będę przeszkadzał.- Powiedział Loczek, który właśnie wszedł do naszego apartamentu. 
-W niczym nie przeszkadzasz. Właśnie miałam po was iść.To gdzie najpierw idziemy?
-Na zakupy.- Zaśmiała się Paula.
-To potem. Teraz pozwiedzamy.
-Jak wolisz.- Powiedziała z grymasem Paulina.
-Oj mała nie denerwuj się. Zabiorę cie na zakupy i kupię ci co tylko sobie zażyczysz. 
-Mam swoją kasę!
-Wiem, ale jesteś moją dziewczyną i od teraz będę cie rozpieszczał.- Powiedział i pocałował dziewczynę zanim ta zdążyła zaprzeczyć.
-Ziemia do gołąbeczków.- Zaśmiał się Zayn.-Idziemy?
-Tak.Już..- Powiedziała Paulina.
  Cały dzień spędziliśmy na mieście. Wróciliśmy około 23 do hotelu i od razu poszliśmy spać... To znaczy ja i Zayn, bo nie wiem czy Hazz z Paulą też.
*Rano*
-Dzień dobry kicia.- Powiedział Zayn całując mnie w nos.- Jak się spało?
-Dobrze. Poleżymy jeszcze?
-Czemu nie.- Powiedział i przytulił mnie.- Jak chcesz to możemy leżeć tu cały dzień.
-Nie no obiecałam Pauli, że pójdziemy na zakupy, a ona nie daruje mi jeśli nie dotrzymam słowa. 
-Aha. A ja to co?
-A ty... Ty idziesz z nami.- Powiedziałam i pocałowałam chłopaka.

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział XXIII

*Kilka dni później*
(Monic)
Siedzieliśmy w salonie: ja, Zayn, Paula i Harry. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia więc chłopcy mają tydzień wolnego. Planujemy wyjazd do Nowego Jorku razem z Paulą i Loczkiem.
-Harry przestań!- Wołała Paula równocześnie się śmiejąc.- Monic ratuj!
-Dobra.- Zaśmiałam się.- Hazza przestań.- Zwróciłam się do chłopaka, który przestał łaskotać moją przyjaciółkę.
-No niech ci będzie.
-Nie znoszę cię.- Zaśmiała się Paula i walnęła go w ramie.
-Ja ciebie też. Ale jak dasz buziaka to cię będę lubić.
-Chyba śnisz!
-Sam sobie wezmę.- Powiedział i pocałował Paulinę.
-Jacy wy jesteście słodcy.- Zaśmiałam się.
-Jak ciasteczka.- Stwierdził Zayn
-No przecież wiem.- Powiedział Loczek.- Mam najsłodszą dziewczynę świata.
-Nie prawda.- Zaprzeczyła Paula.- Ja nie jestem słodka! 
-Nie wcale.-Powiedział z sarkazmem Harry
-Monic weź mu wytłumacz.
-Ona sama nie jest słodka, ale z tobą tak. 
-Koniec tematu.- Powiedział Zayn.
-Dobra.- Powiedzieli naraz Hazz i Paula.
  Rozmawialiśmy długo o różnych rzeczach. Dochodziła już 21.
-Dobra my już się zbieramy.- Powiedział Zayn. (mieszkamy razem w mojej willi)-Dobranoc. 
  Do domu mieliśmy nie daleko więc poszliśmy pieszo. Oczywiście od razu napadli nas fani... Można się przyzwyczaić.
-S*ka.-Powiedział do mnie jakaś dziewczyna, a mi do oczu napłynęły łzy.
-Naucz się słownictwa i tego, że do starszych zwraca się z szacunkiem.-Stanął po mojej stronie Zayn.
-Zayn daj spokój.
-Nie! Nie dam im ciebie obrażać!
-Chodź.-Pociągnęłam go za rękę. Poszedł za mną. Obią mnie ramieniem. 
-Następnym razem tak łatwo nie będzie.
-Co masz na myśli.
-To, że nikt nie będzie cię wyzywać. Jeszcze raz coś takiego usłyszę, a nie ręczę za siebie. 
-Uspokój się.
-Nie!- Zatrzymał się.- Kocham Cię i nie mogę stać z założonymi rękami i nic nie robić, gdy słyszę coś takiego.
-Ale oni mają rację. Ja nie zasługuję na ciebie.
Do cholery Monic! Mnie nie obchodzi zdanie fotoreporterów! Dla mnie liczy się tylko to, że Cię Kocham i ty to odwzajemniasz.- Powiedział i pocałował mnie.- Jesteś dla mnie wszystkim!-Wziął mnie na ręce i niósł w stronę domu.
-Malik postaw mnie!- Rozkazałam mu równocześnie się śmiejąc.
-Chyba śnisz.-Zaśmiał się.
-Kocham Cię wariacie.
-Ja ciebie też.

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział XXII

(Monic)
  Podczas wywiadu odczytywano także pytania z Twittera. Było wiele pytań o mnie, raczej hejtów. Każdy hejt brałam do siebie... Nawet nie wiem czemu... Po zakończonym wywiadzie Zayn podszedł do mnie i przytulił.
-Nie słuchaj ich. Dla mnie jesteś idealna.
-Nie słucham. 
-Chodź już do domu.
-Dobrze.
  Poszliśmy do samochodu i jak przystało na dżentelmena otworzył mi drzwi, a potem sam wsiadł. 
-Nie rozumiem czemu oni mnie tak nie cierpią.
-Ludziom nigdy nic się nie podoba. Nie wiesz? 
-No tak, ale czemu akurat mnie obwiniają o to, że rozstaliście się z Perrie.
-Nie wiem i chyba nie chcę.
-A ja wiem jedno. Mają racje. Ja na ciebie nie zasługuję i jestem dla ciebie za brzydka.-Akurat dojechaliśmy do domu. Zayn spojrzał się na mnie i wysiadł bez słowa. Obszedł samochód i otworzył mu drzwi. 
-Jesteś idealna... I nie waż się zaprzeczyć. Kocham Cię. 
-Je ciebie też.-Pocałował mnie.
-Nie ma piękniejszej kobiety od ciebie. Pamiętaj.Chodź.-Wziął mnie za rękę i poszliśmy do domu.
-Ja już pójdę spać.- Powiedziałam
-Dobrze.
Poszłam do łazienki. Założyłam koszulkę z napisem ,,Be strong" i spodenki. Zmyłam makijaż i poszłam do siebie do pokoju, gdzie zastałam Zayna leżącego na moim łóżku.
-Dziś śpię z tobą. Mogę?
-Możesz.-Uśmiechnęłam się.
-No to chodź-Rozłożył ręce w zapraszającym geście.Zaśmiałam się i położyłam się obok Zayna. On przyciągną mnie do siebie i namiętnie pocałował. 
-Zayn nie.- Powiedziałam odrywając się od niego.
-Wiem. Nie o to mi chodziło.- Uśmiechnął się.- Nie chcę, żeby wyglądało jakbym cie do czegoś zmuszał. Poczekam, a ty śpij.
-Dziękuję.
-Za co?
-Za to, że jesteś.
-Zawsze będę. Obiecuje.- Pocałował mnie w czoło.- Dobranoc.
-Dobranoc.- Powiedziałam i wtuliłam się w jego tors.

piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział XXI


*dwa dni później*
(Monic)
 Siedziałam sama w domu. Posprzątałam w domu. Nudziło mi się więc weszłam na TT. I pierwsze co zobaczyłam to masa hejtów typu: ..Jesteś z Zaynem dla jego kasy i sławy" ,,Zniszczyłaś Zarrie!" ,, Jesteś su*ą i niczym więcej" itp.Za co one mnie tak nienawidzą? Do oczu napłynęły mi łzy... Poszłam do łazienki... Zawsze to robiłam, gdy musiałam sobie ulżyć... Ja już się uzależniłam od tego.
-Monic!-Usłyszałam Zayna, który zawołał mnie z dołu
(Zayn)
  Wróciłem na chwilę do domu po Monic. Chciałem zabrać ją ze sobą na wywiad. Zauważyłem zostawiony na stoliku laptop. Spojrzałem co robiła i zobaczyłem masę hejtów . Już wiedziałem gdzie jest Monic. Wbiegłem po schodach na górę, a potem do łazienki. Zabrałem jej żyletkę i przytuliłem do siebie. Płakała.
-Ciiii... Już dobrze... Nie płacz...
-Mówiłam, że tak będzie...Mówiłam...
-Tak wiem...Przepraszam, ale nie możesz się przez nich ciąć.
-Czemu?
-Bo Kocham Cię i nie chcę Cię stracić.
-Ale.. Ale to... To takie trudne...
-Pomogę Ci. Wszystko żebyś się nie cięła.
-Dziękuję.- Odsunęła się ode mnie tak, by móc spojrzeć mi w oczy.- Kocham Cię.- Powiedziała po czym pocałowała mnie.
-Nie zostawię Cię tu samej. Chodź ze mną. Mamy teraz wywiad.
-Nie wiem.
-Proszę.
-Dobrze. To ja pójdę się przebrać.
-Po co? Wyglądasz pięknie.
-Dla ciebie.
-Skoro musisz to przebierz się. Tylko szybko.
Zszedłem na dól i czekałem na Monic. Po paru minutach zeszła ubrana w to. Wyglądała pięknie.
-I jak?- Obróciła się wokół własnej osi.
-Cudownie.- Wziąłem ją za rękę i poszliśmy do samochodu.
  Po dziesięciu minutach byliśmy już w studiu.
-Nareszcie. Cześć Monic.
-Hej Paul. przeze mnie jest później. Sorki.
-Nic się nie stało wychodzą dopiero za 5 minut.
-To mogę zrobić jeszcze coś. -Powiedziałem z uśmiechem.
-Co?- Spytała zdziwiona Monic.
-To.- Powiedziałem i pocałowałem ją.
-Gołąbeczki.- Zaśmiał się Hazz
-Chłopaki chodźcie już!-Krzyknął do nas Paul.- Zayn z łaski swojej odklej się od Monic!-Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja niechętnie oderwałem się od Monic.
-Idź już.-Uśmiechnęła się.
-No niech ci będzie.
 Poszedłem z chłopakami na plan. Po chwili dołączyła do nas redaktorka, która miała przeprowadzić z nami wywiad. Spodziewałem pierwsze pytanie dotyczyło mnie i Monic.
-Jak Monic znosi te wszystkie hejty?
-Cierpi, ale daje rade. Nie wesz jak mnie to boli, gdy widzę smutek w jej oczach. A to czemu ją hejtują denerwuje najbardziej.
-Jej wcale nie zależy na twojej kasie?
-Nie no. Dziewczyna, której rodzice zarabiają razem około miliona miesięcznie, która ma 30% udziałów w firmie swojego brata na pewno interesuje ile zarabiam.
-Bogata rodzina.
-Mało powiedziane.- Powiedział Harry.- Monic zawsze była rozpieszczana, a i tak nie chce tej kasy. Nie wiesz nawet ile razy opowiadała jak to by chciała normalne życie, bez tej kasy, luksusów, tego jak wszyscy wokół niej skaczą, jak rozpieszczają. Ona naprawdę nienawidzi jak wszyscy ją traktują jak nie wiadomo kogo. To już wkurzające jak ludzi mówią, że jest płytka, że niby zależy jej na kasie. Ona jest taka jak inni. Nigdy w życiu nie odmówiła nikomu pomocy. Los ją skrzywdziła...A raczej jej były... Cięła się. Ale ona się pozbierała. Była wychowywana, że każdy jest równy sobie, że nie ma lepszych i gorszych.
-To anioł, a nie człowiek.-Powiedziałem- Kocham ją i nasi fani muszą to zrozumieć. Każdy kto hejtuje ją hejtuje tez mnie i mój wybór.

czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział XX


(Zayn)
  Monic wreszcie jest moja. Mogę ją przytulać i całować i mówić jej jak bardzo ją kocham. Boje się tylko reakcji fanów. No cóż True Directioners pokochają ją tak jak ja, a zdanie reszty... Mnie nie obchodzi.
  Właśnie siedzieliśmy w salonie oglądając ,,Obecność". Monic siedziała wtulona we mnie... Przyznaję się, że nie oglądałem filmu, a patrzyłem na Monic. Spojrzała na mnie.
-Co? 
-Nie nic. Tylko tak sobie patrze.
-Aha- Zaśmiała się Monic
-A co nie wolno mi?- Spytałem łaskocząc ją.
-Możesz, ale już przestań.
-Jak dasz buzi to przestanę.- Zrobiłem dzióbek.
-No dobra. Chodź tu.- Powiedziała i przyciągnęła mnie do siebie po czym pocałowała. Już dawno zakochałem się w tych jej malinowych ustach, a teraz mogę dotykać je moimi ustami.
-Kocham Cię.- Powiedziałem, gdy oderwaliśmy się od siebie.
-Ja Ciebie też. 
-Mogę powiedzieć, że jesteś moją dziewczyną,, prawda?
-Nie.
-Czemu?
-Ja nie chce, żeby mnie hejtowali... Żeby mówili, że jestem z tobą dla kasy i sławy.
-Nikt nie będzie tak mówił. Przysięgam. Poza tym obchodzi Cię co ludzie myślą?
-Nie.
-To co się przejmujesz? 
-No bo... No bo... Sama nie wiem...
-No właśnie. To mogę czy nie.
-Nie dasz mi spokoju, co?
-Nie dopóki się nie zgodzisz.
-No to możesz.
-Dziękuję.- Powiedziałem po czym pocałowałem ją i zrobiłem nam zdjęcie.
-Po co ci zdjęcie?
-Zobaczysz.
  Wstawiłem zdjęcie na TT i podpisałem- Najwspanialsza kobieta świata jest moją dziewczyną. @Monic_Poland I Love you. 
-Wariat.- Walnęła mnie w plecy Monic, która cały czas patrzyła co robię przez moje ramię.


wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział XIX


(Monic)
  Czemu ja od razu za nim nie pojechałam... a no tak, bo jakoś muszę ranić wszystkich wokół... Tak jakoś wyszło, że ja ranie, a ktoś inny pociesza... Czemu? Nie wiem. Podobno taka jestem. 
  Wysiadłam z auta i od razu zobaczyłam Harrego ze zmartwioną twarzą.
-Dobrze, że jesteś.
-Tak, tak... A gdzie Zayn?
-W swoim pokoju. Z nikim nie chce gadać. Coś ty mu zrobiła?
-No właśnie nic. I w tym cały problem.- Odpowiedziałam idąc do pokoju Malika. Zapukałam do drzwi.
-Zayn mogę?
-Nie.
-Zayn proszę.
-Nie.
-I tak wejdę!-Nacisnęłam na klamkę, a jednak nie zamknął na klucz. Siedział zapatrzony w okno.- Jak się chce, żeby nikt ci nie przeszkadzał, to się drzwi zamyka.- Powiedziałam i zaśmiałam się.
-A co ty chcesz? Jeszcze mi dopiec?
-O co ci chodzi?
-Powiedz to.
-Ale co?
-Że mnie nie kochasz. Że jestem dla ciebie tylko...-Nie dokończył, bo go pocałowałam.
-Kocham cię. Kocham.
-Ale... Ty... Nie... Nie odpowiedziałaś wtedy...
-Zayn nie każdy odpowie ci od razu. 
-Kocham cię.- Przytulił mnie.
-Ja ciebie też.
-Wróć do nas...Do mnie. Nie wiesz nawet jak boli, gdy jesteś daleko.
-Dobrze. Dla ciebie wszystko.- Odsunęłam się kawałek od niego.- Ale śpię u siebie. 
-No niech ci będzie.- Zaśmiał się.- Od dziś jesteś tylko moja.- Powiedział i pocałował mnie. Usłyszałam oklaski. 
-Nareszcie.-Powiedział z ulgą w głosie Niall
-Co?- Spytał Zayn
-Nie wiesz jacy byliście denerwujący.
-Teraz będzie gorzej i głośniej.-Zaśmiał się Harry i dostał w głowę od Liama
-Dajcie zakochańcom spokój i chodźcie już.- Powiedział Daddy, a wszyscy posłusznie wyszli. 

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział XVIII


*Następny dzień*
  Dziś jest casting... Jak się Nie uda to nic... Jestem młoda i mam czas. Ubrałam się w to i poszłam na casting. Po przesłuchaniu oznajmili mi,że nie zagram głównej roli... Nie zagram w ogóle. No nic, zdarza się. Gdy wróciłam do domu na podjeździe zobaczyłam auto Malika.
-Cześć. Długo musiałeś czekać?
-Nie. Chwileczkę.
-Chodź.-Poszliśmy do domu. Poczułam, że Zayn złapał mnie za rękę.
-Monic. przyjechałem, bo muszę ci coś powiedzieć.
-Tak?
-No bo...-Wziął głęboki oddech.-Bo ty jesteś dla mnie najważniejsza.Nikt dla mnie się nie liczy tak jak ty. Pragnę być zawsze przy Tobie. Gdy nie czuję Twej obecności gubię się, czuję się samotny .. Zamyślony wciąż nie reaguję na to co wokół mnie się dzieje. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca 
wszystko nie jest tak jak być powinno.. Wiem, że nigdy mnie nie zostawisz. Kocham Cię bardzo i nie ważne jest dla mnie co inni o tym myślą będę robić wszystkim na przekór, ze względu na to, bym mógł każdego ranka spoglądać w Twoje śliczne oczka, patrzyć na Twą roześmianą buźkę. Każdego dnia będę Ci powtarzać jak bardzo Cię kocham i jak mi jest bardzo źle, gdy nie ma Cię przy mnie. Monic kocham cię.- Powiedział, a ja stałam jak słup soli i nie wiedziałam co mam zrobić myślałam, że to sen, że zaraz się obudzę i Zayn zniknie. Zayn spojrzał na mnie smutnymi oczami odwrócił się i wyszedł.  Pobiegłam za nim, ale za późno... Już odjechał... Do oczu napłynęły mi łzy.
(Zayn)
  Jakim ja jestem idiotom. Pewnie teraz mnie znienawidzi za to, że zniszczyłem nasza przyjaźń.. Ale co ja poradzę, że się zakochałem... Nic... Zaparkowałem samochód i poszedłem do siebie . Zamknąłem drzwi i patrzyłem jak kołek w okno.
(Harry)
- Uchu. Ciekawe co tam się stało.-Powiedział Louis.
-Skąd ja mam wiedzieć? -Odpowiedział mu Liam
-Racja. 
-Może ja pójdę do niego.-powiedziałem i poszedłem do pokoju przyjaciela. -Hej otwórz.
-Nie.- Odpowiedział
-I co?
-I nic ku*wa. Weź się odczep. 
-Nic mi nie powiesz?
-Bingo.
-Ach. Jak chcesz.
Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Monic.
*Rozmowa*
-Halo.
-Coś ty mu zrobiła. 
-Nic, a co?
-Zamknął się w pokoju i nie chce z nami gadać. Weź przyjedź. Może ciebie posłucha.
-Już jadę.

Rozdział XVII

*Tydzień później*
(Monic)
Porsche
  Miałam dość mieszkania z chłopakami... Tylko im przeszkadzam.... A teraz po tym gwałcie to jeszcze bardziej... Kupiłam sobie ,,dom" niedaleko... Jeśli dwu piętrową willę z basenem można nazwać domem... Chłopacy protestowali, ale nie mają nic do gadania. To moja decyzja. Właśnie podjechał po mnie Daniel, bo chłopacy byli w pracy. Wsiadłam do samochodu.
-I co? Podoba się?
-Co?
-No Porsche.
-Ładne jest.
-I twoje. Prezent ode mnie i mamy.
-Nie trzeba było.
-Trzeba, trzeba nie marudź.-Westchnęłam tylko... Nie chciałam się kłócić. Podjechaliśmy pod willę i weszłam do środka. Inni ludzie by się cieszyli, że taki duży dom itp., ale ja przyzwyczaiłam się do takiego życia... Pfff ja mam już go dość. Chcę pożyć jak normalna dziewczyna z marzeniami i problemami, a nie jakaś tam milionerka, którą non stop każdy rozpieszcza.
Willa Monic
-Mówiłaś,że chcesz być aktorką, prawda?-Spytał mnie ojczym.
-No tak.-Marzenia się ma mimo kasy.
-Mój kolega potrzebuje aktorki do głównej roli w jakimś filmie o wampirach i powiedział, że ty się nadajesz
-Matko jedyna! Naprawdę?!
-Tak. Tylko masz się stawić na casting.
-Czekaj, czekaj... A kto mu o mnie powiedział?
-No ja, a kto?
-Dzięki.-Powiedziała i przytuliłam się do mojego ojczyma.
(Zayn)
-Ziemia do Zayna.-Harry pomachał mi ręką przed oczami.
-Co?
-Pani zadała ci pytanie. -Oznajmił Hazz
-O czym ty myślisz?-Spytał mnie Li
-Raczej o kim.- Zaśmiał się Niall
-Oj dajcie mu spokój.-Powiedział Lou. Tak to prawda zamyśliłem się o Monic. Ale co ja poradzę? Przeprowadziła się. Już nie będzie tak blisko mnie.
-On dziś nie kontaktuje.-Oznajmił Harry i zaśmiał się, a  reszta mu zawtórała. Do końca wywiadu próbowałem się pilnować.

sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział XVI


(Monic)
  Ulżyło mi... Zmyłam makijaż. Przebrałam się. Usiadłam na łóżku i włączyłam telewizor. Chciałam zostać w pokoju na zawsze, nie mieć kontaktu z ludźmi. Chciałam po prostu umrzeć.
(Zayn)
-Co się stało Monic?-Spytał Niall wchodząc do salonu.
-A co?-Spytałem
-Wbiegła zapłakana do pokoju.-Oznajmił, a ja zerwałem się z miejsca i pobiegłem do pokoju dziewczyny. Zapukałem do drzwi.
-Mogę wejść?
-Nie.-Usłyszałem jej zapłakany głos.
-Monic proszę.
-No dobra. Wchodź.
Otworzyłem drzwi i zajrzałem do pokoju. Dziewczyna siedziała na łóżku z kolanami pod brodą i widać było, że płakała. Podszedłem do niej i chciałem ją przytulić, pocieszyć, ale ona odsunęła się ode mnie.
-Nie Zayn. Możemy pogadać, ale nie chcę się przytulać.
-Dobra.-Jej słowa zabolały. Usiadłem naprzeciwko łóżka.
-Co się stało?
-Eryk się stał.
-Oj nie płacz przez niego, bo nie warto.
-Łatwo ci mówić.
-Wiesz co? Mi się raczej nie wygadasz. Może ja zawołam Paulę, bo akurat jest u nas.
-Tak. Proszę.
  Wyszedłem z jej pokoju i poszedłem po Paulinę.
(Monic)
-Hej mała co jest?- Spytała Paula przytulając mnie.
-Eryk...On... On mnie z....Zgwałcił...- Moja przyjaciółka zesztywniała
-Ale jak? Kiedy?
-Jak szłam do clubu wciągną mnie do jakiegoś zaułka i... i...
-Cii... Nie musisz mówić. Jeszcze tego pożałuje.
-Nie daj spokój.
-Czemu?
-Powiedział, że jak komuś powiem to zrobi to jeszcze raz.
-Ale powinien za to odpowiedzieć!
-W piekle się spali. Mi to wystarczy.
-Jak wolisz, ale tak czy tak powinnaś zadzwonić na policje.
-Nie teraz... Może później...
-Jak wolisz... Ale pamiętaj ja się na nim zemszczę za to co ci zrobił.
-Będę pamiętać. Tylko proszę nie mów chłopakom. Wolę im sama powiedzieć.
- Chcesz zostać sama?- Pokiwałam głową.Przytuliła mnie i wyszła.
(Zayn)
-I co?
-Sama wam powie jak przyjdzie czasz. Obiecałam jej milczeć.
-Jak chcesz. Ja muszę wiedzieć.- Powiedziałem i poszedłem na górę.
-Monic proszę powiedz mi o co chodzi. Może jakoś ci pomogę.
-Eryk mnie zgwałcił. Co na to poradzisz?
-Zabiję skurwysyna.- Powiedziałem i wyszedłem od dziewczyny.
-Wiesz gdzie mieszka ten cały Eryk?- Spytałem Paulinę, a ona pokiwała głową.- To chodź. Pojedziesz ze mną do niego.
-Nigdzie nie jedziesz!- Powiedziała Monic, która stała na schodach
-Monic...Ja muszę...On zapłaci za to co ci zrobił.
-Zayn proszę.-Powiedziała płakalnym tonem.
-No dobrze.- Podszedłem do niej i przytuliłem ją tym razem się nie opierała.

Rozdział XV


*Dwa dni później*
(Monic)
  Wróciliśmy już do Londynu. Dziś jadę do Polski. Chcę spotkać znajome twarze. W Polsce jestem i ostra i inna niż w tu. Ubrałam się w to. Nie mogę pokazać, że się zmieniłam... Nie im. Oni mnie zjedzą żywcem jeśli zobaczą, że zmiękłam.
  Siedziałam z chłopakami i Paulą na lotnisku czekając na mój samolot.
-Ja się nie dziwie, że ty z Erykiem się spotykałaś.-Stwierdził w końcu Niall wskazując na mój strój.
-Nie oceniaj po pozorach. A tak w ogóle to go kochałam, a potem po prostu bałam no i wszyscy Eryka się bali i nadal boją więc wiesz szacunek był i to nie mały. Mnie też się boją, ale to szczegół.
(Zayn)
  Monic się mnie posłuchała... Jedzie do Polski... Nie będzie przez trzy dni... Czemu tak długo...Już za nią tęsknię.
-Tylko uważaj na siebie.-Powiedziałem przytulając ją na pożegnanie.
-Będę nie martw się.
*Trzy dni później*
(Monic)
  Moja ekipa wcale się nie zmieniła. Co dziwne Eryka nie ma w Polsce... Podobno pojechał za mną do Londynu, ale jakoś w to nie wierzę. Leciałam właśnie do UK i myślałam o tym co dalej...Jak to będzie ze mną i Zaynem... Muszę mu powiedzieć, że go kocham, ale pewnie uzna, że to dla kasy czy sławy... No nic przyzwyczaiłam się do bólu...A jego kasa? Po co mi jak sama mam jej już po dziurki w nosie... Wszyscy tak marzą o fortunie, a ja marzę o normalnym życiu... O normalnej miłości...
(Zayn)
  "Samolot z Polski właśnie wylądował" w tej chwili tylko to mnie interesowało. Monic wróciła.
-Uspokój się Zayn. Jej nie było tylko trzy dni.
-Aż trzy dni.-Poprawiłem go i zacząłem szukać Monic wzrokiem. I znalazłem szła do nas.
-Monic-Przyciągnąłem ją do siebie.
-Ja też się stęskniłam, ale bez przesady. Żebra mi połamiesz.-Zaśmiała się
-Starczy tego dobrego. Chcę przytulić moją siostrzyczkę!
  Gdy już wszyscy wyściskaliśmy Monic pojechaliśmy do naszego domu..
-Idę spać.-Ogłosiła Monic
-Zmęczona?-Spytał Hazz
-Nie wiesz wcale.-Powiedziała z sarkazmem i poszła do siebie
*Następny dzień wieczór*
(Monic)
  Wyszłam z domu. Musiałam się rozerwać i wyszaleć więc zmierzałam do najbliższego clubu. Nagle ktoś wciągnął mnie do ciemnego zaułka.
-No cześć małą. Tęskniłaś?
-Co ty jeszcze ode mnie chcesz Eryk?
-No jak to co? Ciebie chcę kicia.- Powiedział głaszcząc mnie po udzie-Nigdy się nie kochaliśmy. A ja chcę ciebie! Więc dziś jesteś moja. czy chcesz czy nie.
-Zostaw...-Nie dokończyłam, bo zaczął mnie całować. Próbowałam się opierać, ale był za silny. Poczułam, że wsuwa rękę pod moją sukienkę. Czułam się jak szmata... Do oczu napłynęły mi łzy... Jego ręce błądziły po moim dekoldzie... Oderwał się od moich ust... Chciałam zacząć krzyczeć, ale on zatkał mi ust i zaczął rozbierać... On wiedział, ze to będzie boleć...że to mój pierwszy raz... Nagle wszedł we mnie brutalnie... To tak cholernie bolało... Po jakimś czasie zostawił mnie...
-Spróbuj komuś powiedzieć, a zrobię to jeszcze raz.- Powiedział na pożegnanie, a ja opadłam bezwładnie na kolana i płakałam... Osobę, którą kiedyś tak kochałam teraz nienawidzę... Ubrałam się i pobiegłam do domu. Wbiegłam zapłakana i od razu poleciałam na górę... Nie chciałam z nikim rozmawiać...Wpadłam do pokoju, zamknęłam drzwi i pierwsze co zrobiłam to pobiegłam do łazienki. Zaczęłam grzebać w kosmetyczce, aż znalazłam to czego szukałam. Przyłożyłam żyletkę do ręki i zrobiłam lekkie nacięcie potem kolejne i następne... Wiem obiecałam sobie, że nie będę się ciąć, ale to silniejsze ode mnie.

piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział XIV


*Monic*
Obudziłam się rano. Horan jeszcze spał. wstałam po cicho, by go nie obudzić i poszłam do łazienki załatwić poranną toaletę. Jak na Anglię było dość ciepło więc włożyłam to i zeszłam na dół, gdzie pachniało już naleśnikami.
-Siema Hazz
-Hejo. Masz jakieś plany na dziś?
-Posiedzę nad jeziorem jak za każdym razem, gdy tu jestem. Jak ja kocham to miejsce.
-Tak. Pięknie tu jest. Szkoda, że musimy jutro wyjechać.
-No szkoda, ale wiesz tonie koniec świata.
-Od kiedy ty jesteś taka wesoła, co? A może ty nie jesteś Monic...Kim jesteś? I co zrobiłaś z moją siostrą?
-O ile pamiętam to jednak jestem Monic... A stało się to, że się zakochałam...I nie! Nie powiem w kim!
-Wiedziałem! I nie musisz mówić, bo wiem w kim.
-Ja też.-Powiedziała Paula podchodząc do Hazzy i pocałowała go w usta.
-Okej. Czy ja o czymś nie wiem?
-Nie.-Odpowiedzieli równocześnie i zaczęli się śmiać.
-No wiesz co? Mi nie powiedzieć? Foch forever.
-Na 5 minut.-Zaśmiał się Harry
-Ojejku, bo to taka sensacja.-Powiedziała Paula z sarkazmem.-Tak jestem dziewczyną Hazzy...
-I jesteś tylko moja.-Przerwał jej Loczek, po czym pocałował ją w szyję.
-Gołąbeczki!-Krzyknął Lou, który właśnie wszedł do kuchni razem z El.
-Louis, a czemu w nocy było tak głośno, co? Spać się nie dało.-Spytał z uśmiechem Hazz. Lou spojrzał na Harrego wzrokiem mordercy, a Eleunor spaliła buraka.
Wzięłam talerz z naleśnikami i wyszłam do salonu. Przyszedł do mnie Zayn.
-Co taka smutna?
-Nie... Nic... Ja tylko tęsknie za Polską.
-Ta jedź tam... Pożyj starym życiem...Tylko wróć do nas.
-Masz rację. No może nie całkowicie starym, bo nie ma Eryka, ale zawsze mogę jechać. Dzięki.-Przytuliłam go.
-Nie ma za co.
  Siedziałam na moście nad jeziorkiem i myślałam o tym co było i o tym co jest. Spojrzałam na moje poranione nadgarstki.
-Nigdy więcej. NIgdy.-Po policzkach spłynęły mi łzy.Każda blizna ma swoją historię. większość powstała przez Eryka. Zawibrował mój telefon.wyjęłam go i spojrzałam na wyświetlacz...Eryk, co on ma jeszcze do mnie? Chyba trzeba się dowiedzieć. Odebrałam.
*Rozmowa*
-Czego?
-Proszę Monic ja się zmienię....Ja cię kocham.... Wybacz mi...
-Ty? Zmienisz się? I co potem? Może świnie zaczną latać? Wiesz oszczędź gadania. Nie chcę się znać!
-Monic...Proszę...
-Wielki Eryk prosi? Ten maczo, którego wszyscy się boją? Nigdy w życiu ci nie wybaczę. I nigdy w życiu do ciebie nie wrócę. Żegnam.-Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.
-Eryk?- Usłyszałam głos przyjaciółki zza pleców.
-Paula nie strasz. I tak to on. I wiesz co? Uświadomił sobie, że mnie kocha.
-Pół roku za późno.
-No i kocham kogoś innego.
-Tak wiem Zayna.
-Skąd wiesz?
-Znam cię.- Zaśmiała się. Cały dzień spędziłam na rozmowie z Paulą.

Rozdział XIII

*Wieczór*
(Monic)
  Siedzieliśmy przy ognisku, śmiejąc się, nawet Zayn się śmiał co teraz jest niecodziennym widokiem. Paula siedziała wtulona w Harrego. Wyglądali razem tak słodko.
(Zayn) 
Harry miał rację, wszyscy potrzebowali odpocząć od zgiełku miasta. Siedziałem obok Monic. Ale pięknie wygląda w świetle księżyca. Bardzo mi pomaga po rozstaniu z Perrie. Nie wiem jak bym sobie poradził bez niej i chłopków.
-Tylko cicho.-Zaśmiałem się jak Paula i Hazz szli do pokoju. Monic szturchnęła mnie w bok.
-Paula jest zbyt odpowiedzialna.
-Taaaa na pewno.- skomentowałem, a wszyscy wybuchli śmiechem.
-Ja tez już chyba się położę.Dobranoc. -Oznajmił Nialler i poszedł do domku. 
  Zabiję Hazze za to! Monic jest moja! Czemu ona chciała spać z Niallem? No tak bo Harry powiedział,że ma spać na podłodze. Jeżeli on ją chociaż dotnie to mu łapy powyrywam. Może to mój przyjaciel, ale Monic jest moja. Wstałem i poszedłem na mostek, który był nad rzeką niedaleko domku.Poczułem czyjąś dłoń na górze pleców
-Nie przejmuj się ona nic do niego nie czuje.- Pocieszył mnie Liam
-Ale o co ci chodzi?
-Daj spokój. Widzę jak patrzysz na Monic, że ona ci się podoba. 
-No dobra może i ją kocham, ale co z tego? Ona nigdy nie pokocha takiego idioty jak ja. Zakochałem się w niej i w tych jej zielonych oczach. Kocham jej różowe poliki i ten jej cholernie słodki uśmiech, który doprowadza mnie do szaleństwa, kocham nawet jej poranione ręce, które pokazują jak bardzo los ją skrzywdził, a i tak się nie poddała, te dzięki, którym jest silniejsza.
- Zakochamy bez wzajemności? Ja tam jestem innego zdanie... Bo jej spojrzenie mówi coś zupełnie innego.
-Mam dość tego, że ona traktuje mnie jak przyjaciela.
-Porozmawiaj z nią, a przekonasz się, że wcale tak nie jest.
-Dzięki Li, ale póki co wolę postać z boku i pomarzyć niż potem cierpieć z tego powodu, że mnie nie chce.
-Jak wolisz. Idziesz do nas czy zostajesz?
-Nie ja już chyba pójdę spać.
-To dobranoc.
-Dobranoc.

Rozdział XII

*dwa dni później*
(Monic)
-Wiecie co? Mamy wolne trzy dni, a mi się już w środku miasta nudzi. Może pojedziemy odpocząć za miasto?-Zwrócił się do mnie.-O ile dobrze pamiętam to twoi rodzice moją domek letniskowy niedaleko?
-No tak. Pogadam z mamą może da mi klucze od domku.
-No to jedziemy!- Zawołał uradowany Niall.
-Ale Paula jedzie z nami.-Zażądał Hazz.
-Jak sobie życzysz kochasiu.-zaśmiał się Louis-A El może?
-Jasne, że może.To ja dzwonię od mamy, a potem do Pauli, a wy się pakujcie.- powiedziałam i poszłam na górę.
Rodzice od razu się zgodzili. Mieliśmy zajechać po klucze po drodze. Zadzwoniłam do przyjaciółki.
*Rozmowa*
-Hej Paula
-Hejcia Monic. Co tam?
-Jedziesz z nami za miasto odpocząć?
-A Harry jedzie?
-No pewnie. To on wpadł na ten pomysł.
-No to jadę.
-Super. Dziś wyjeżdżamy.
-Dobra, to ja lecę się pakować. Pa-rozłączyła się.
 Półgodziny później byłam już spakowana. Poszłam się jeszcze przebrać i zeszłam do chłopaków. Paula już była.
-No to jedziemy.
Domek rodziców Monic
Jechałam z Lou, El i Zaynem. Louis prowadził, a Zayn usiadł ze mną z tyłu. Cały czas śmieliśmy się z kawałów Lou. Sama nie wiem kiedy, ale zasnęłam, gdy się obudziłam poczułam, że ktoś gładzi mnie po włosach.To Zayn.
-Wyspana?-Zapytał z uśmiechem. Nareszcie się uśmiechnął.
-Tak.
-Dojeżdżamy.- Ogłosił Louis.
Gdy dojechaliśmy na miejsce Harry zaczął rozporządzać gdzie kto śpi.
-No więc ja śpię z Paulą. Jeśli nie masz nic przeciwko.-Zwrócił się do dziewczyny.
-Nie.
-No to super.- Uśmiechnął się Hazz, Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.-Zayn z Liamem w salonie na sofie. Louis ty z El w pokoju Davida, Monic u siebie, a Horanowi zostaje podłoga.
-No chyba cię coś boli!. Niall może spać ze mną. Przecież nie będzie spał na podłodze, kiedy ja mam dwuosobowe łóżko. Niall idziemy.-Wzięłam go za rękę i poszliśmy na górę, żeby wkurzyć chłopaków. Słyszałam jeszcze jak chłopcy opieprzają Harrego za to, że nie powiedział, że to ja śpię na podłodze.
(Zayn)
  Moja Monic ma spać z Niallem? On nie może spać z Liamem tu w salonie,a ja z nią? Znowu się wkopałem i zakochałem w kimś z kim nie mogę być.

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział XI

*Następny dzień*
(Zayn)
  Od rana Harry się do mnie nie odzywa...Ciekawe o co mu chodzi. Mieliśmy dziś wolne, więc zabrałem Perrie na spacer do parku.
-Pezz możemy o czymś porozmawiać?-Spytałem,bo chociaż jej ufałem to wiem, że chłopacy też by mnie nie okłamali.
-Oczywiście.-Uśmiechnęła sie do mnie dziewczyna.
-No bo...Bo chłopacy sądzą... To znaczy chłopacy i Monic...Sądzą, że ty...Że ty mnie zdradzasz.- Reakcja Perrie mnie zdziwiła Pokręciła głową coś do siebie szepcząc.
-Bzdury i tyle. Wiesz zapomniałam, że jestem umówiona z Jesy.- Wstała i odeszła szybkim krokiem. Siedziałem jeszcze chwile zdziwiony i wróciłem do domu.
-Już wróciłeś? Aż dziwne.- Spojrzałem na Horana wilkiem.-Przecież żartuje. Malik nie wkurzaj się.- I rzucił we mnie poduszką z kanapy.
-Siedź cicho. Idę do siebie-Wchodząc po schodach spojrzałem jeszcze na żarłoka- A i jeszcze jedno. Orientuj się Niall!- I cisnąłem w niego poduszkę.
Siedziałem w swoim pokoju i czytałem, gdy wszedł do mnie Harry.
-Perrie przyszła.-powiedział i wyszedł
  Zszedłem na dół i usłyszałem rozmowę Monic i Perrie.
-Czy cię do reszty poje*ało?!
-O co ci chodzi?
-To, że widziałaś mnie z Tomem to nie znaczy, że masz zaraz lecieć do Zayna!
-Czyli jednak zdradzasz Zayna?
-A nawet jeśli, to co? Zabronisz? W showbiznesie tak jest. Każdy każdego zdradza mała.
-On cię kocha!- Wrzasnęła na nią Monic.
-No to niech kocha, ale ty jak jeszcze raz mu powiesz, że go zdradzam to oberwiesz!
-Czy ty go w ogóle kochasz?
-Nie.- Odpowiedziała Perrie, a mi się cały świat zawalił. Wziąłem głęboki wdech i wszedłem do przedpokoju, gdzie były dziewczyny i zwróciłem się do Perrie.
-Z nami koniec.
-Nie chcesz to nie musisz ze mną być, ja tęsknić nie będę- powiedziała i wyszła.