*Następny dzień*
(Zayn)Od rana Harry się do mnie nie odzywa...Ciekawe o co mu chodzi. Mieliśmy dziś wolne, więc zabrałem Perrie na spacer do parku.
-Pezz możemy o czymś porozmawiać?-Spytałem,bo chociaż jej ufałem to wiem, że chłopacy też by mnie nie okłamali.
-Oczywiście.-Uśmiechnęła sie do mnie dziewczyna.
-No bo...Bo chłopacy sądzą... To znaczy chłopacy i Monic...Sądzą, że ty...Że ty mnie zdradzasz.- Reakcja Perrie mnie zdziwiła Pokręciła głową coś do siebie szepcząc.
-Bzdury i tyle. Wiesz zapomniałam, że jestem umówiona z Jesy.- Wstała i odeszła szybkim krokiem. Siedziałem jeszcze chwile zdziwiony i wróciłem do domu.
-Już wróciłeś? Aż dziwne.- Spojrzałem na Horana wilkiem.-Przecież żartuje. Malik nie wkurzaj się.- I rzucił we mnie poduszką z kanapy.
-Siedź cicho. Idę do siebie-Wchodząc po schodach spojrzałem jeszcze na żarłoka- A i jeszcze jedno. Orientuj się Niall!- I cisnąłem w niego poduszkę.
Siedziałem w swoim pokoju i czytałem, gdy wszedł do mnie Harry.
-Perrie przyszła.-powiedział i wyszedł
Zszedłem na dół i usłyszałem rozmowę Monic i Perrie.
-Czy cię do reszty poje*ało?!
-O co ci chodzi?
-To, że widziałaś mnie z Tomem to nie znaczy, że masz zaraz lecieć do Zayna!
-Czyli jednak zdradzasz Zayna?
-A nawet jeśli, to co? Zabronisz? W showbiznesie tak jest. Każdy każdego zdradza mała.
-On cię kocha!- Wrzasnęła na nią Monic.
-No to niech kocha, ale ty jak jeszcze raz mu powiesz, że go zdradzam to oberwiesz!
-Czy ty go w ogóle kochasz?
-Nie.- Odpowiedziała Perrie, a mi się cały świat zawalił. Wziąłem głęboki wdech i wszedłem do przedpokoju, gdzie były dziewczyny i zwróciłem się do Perrie.
-Z nami koniec.
-Nie chcesz to nie musisz ze mną być, ja tęsknić nie będę- powiedziała i wyszła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz