*tydzień później*
(Monic)
Zayn ciągle się focha... Tylko na mnie. Chłopakom wybaczył od razu, a do mnie odzywa się tylko, gdy Hazz jest w pobliżu... a i tak mówi oschle...Jakbym była tu intruzem, a ja głupia się w nim zakochałam. Po co ja tu przyjechałam? W Polsce może tęskniłam za rodziną, ale przynajmniej nie cierpiałam... Aż tak, ale udaję Znowu udaję, że jest dobrze, że nie boli. jestem w tym już wprawiona. Ale jestem w stu procentach pewna, że Harry zauważył, że się zmieniłam.Widzi różnicę w moim zachowaniu. Noszę bluzki z długimi rękawami, by nie było widać nowych ,,ozdób'' na moich nadgarstkach. Co wieczór płaczę w poduszkę, ale próbuję być silna. Tylko Paula wie co się ze mną dzieje. Mówi mi, żebym przestała, ale ja nie mogę. Powiedziała, że jak z tym nie skończę to powie Hazzie, żeby mnie pilnował
Siedziałam w salonie i oglądałam horror.usłyszałam śmiechy chłopaków... Wrócili. Koniec spokoju. Czas wdziać maskę szczęścia i radości.
(Harry)
*wieczór*
-Dobranoc chłopaki.
-Dobranoc Hazz
Wszedłem na górę i przechodząc obok pokoju Monic usłyszałem płacz. Znowu płakała.Zapukałem do drzwi.
-Mogę wejść?-Odpowiedziała mi cisza Nacisnąłem klamkę i zajrzałem do pokoju. Monic leżała zwinięta w kłębek na łóżku i płakała. Podszedłem do dziewczyny, położyłem się obok niej i mocno ją przytuliłem. Wtuliła się we mnie. W końcu zmęczona płazem zasnęła. Wstałem i zdjąłem jej sweter, który miała na sobie. Zauważyłem nowe blizny... Znowu się cięła. Obiecała,że z tym skończy i skończyła dwa lata temu, a teraz znowu zaczęła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz