sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział XV


*Dwa dni później*
(Monic)
  Wróciliśmy już do Londynu. Dziś jadę do Polski. Chcę spotkać znajome twarze. W Polsce jestem i ostra i inna niż w tu. Ubrałam się w to. Nie mogę pokazać, że się zmieniłam... Nie im. Oni mnie zjedzą żywcem jeśli zobaczą, że zmiękłam.
  Siedziałam z chłopakami i Paulą na lotnisku czekając na mój samolot.
-Ja się nie dziwie, że ty z Erykiem się spotykałaś.-Stwierdził w końcu Niall wskazując na mój strój.
-Nie oceniaj po pozorach. A tak w ogóle to go kochałam, a potem po prostu bałam no i wszyscy Eryka się bali i nadal boją więc wiesz szacunek był i to nie mały. Mnie też się boją, ale to szczegół.
(Zayn)
  Monic się mnie posłuchała... Jedzie do Polski... Nie będzie przez trzy dni... Czemu tak długo...Już za nią tęsknię.
-Tylko uważaj na siebie.-Powiedziałem przytulając ją na pożegnanie.
-Będę nie martw się.
*Trzy dni później*
(Monic)
  Moja ekipa wcale się nie zmieniła. Co dziwne Eryka nie ma w Polsce... Podobno pojechał za mną do Londynu, ale jakoś w to nie wierzę. Leciałam właśnie do UK i myślałam o tym co dalej...Jak to będzie ze mną i Zaynem... Muszę mu powiedzieć, że go kocham, ale pewnie uzna, że to dla kasy czy sławy... No nic przyzwyczaiłam się do bólu...A jego kasa? Po co mi jak sama mam jej już po dziurki w nosie... Wszyscy tak marzą o fortunie, a ja marzę o normalnym życiu... O normalnej miłości...
(Zayn)
  "Samolot z Polski właśnie wylądował" w tej chwili tylko to mnie interesowało. Monic wróciła.
-Uspokój się Zayn. Jej nie było tylko trzy dni.
-Aż trzy dni.-Poprawiłem go i zacząłem szukać Monic wzrokiem. I znalazłem szła do nas.
-Monic-Przyciągnąłem ją do siebie.
-Ja też się stęskniłam, ale bez przesady. Żebra mi połamiesz.-Zaśmiała się
-Starczy tego dobrego. Chcę przytulić moją siostrzyczkę!
  Gdy już wszyscy wyściskaliśmy Monic pojechaliśmy do naszego domu..
-Idę spać.-Ogłosiła Monic
-Zmęczona?-Spytał Hazz
-Nie wiesz wcale.-Powiedziała z sarkazmem i poszła do siebie
*Następny dzień wieczór*
(Monic)
  Wyszłam z domu. Musiałam się rozerwać i wyszaleć więc zmierzałam do najbliższego clubu. Nagle ktoś wciągnął mnie do ciemnego zaułka.
-No cześć małą. Tęskniłaś?
-Co ty jeszcze ode mnie chcesz Eryk?
-No jak to co? Ciebie chcę kicia.- Powiedział głaszcząc mnie po udzie-Nigdy się nie kochaliśmy. A ja chcę ciebie! Więc dziś jesteś moja. czy chcesz czy nie.
-Zostaw...-Nie dokończyłam, bo zaczął mnie całować. Próbowałam się opierać, ale był za silny. Poczułam, że wsuwa rękę pod moją sukienkę. Czułam się jak szmata... Do oczu napłynęły mi łzy... Jego ręce błądziły po moim dekoldzie... Oderwał się od moich ust... Chciałam zacząć krzyczeć, ale on zatkał mi ust i zaczął rozbierać... On wiedział, ze to będzie boleć...że to mój pierwszy raz... Nagle wszedł we mnie brutalnie... To tak cholernie bolało... Po jakimś czasie zostawił mnie...
-Spróbuj komuś powiedzieć, a zrobię to jeszcze raz.- Powiedział na pożegnanie, a ja opadłam bezwładnie na kolana i płakałam... Osobę, którą kiedyś tak kochałam teraz nienawidzę... Ubrałam się i pobiegłam do domu. Wbiegłam zapłakana i od razu poleciałam na górę... Nie chciałam z nikim rozmawiać...Wpadłam do pokoju, zamknęłam drzwi i pierwsze co zrobiłam to pobiegłam do łazienki. Zaczęłam grzebać w kosmetyczce, aż znalazłam to czego szukałam. Przyłożyłam żyletkę do ręki i zrobiłam lekkie nacięcie potem kolejne i następne... Wiem obiecałam sobie, że nie będę się ciąć, ale to silniejsze ode mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz