wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział XXV

(Monic)
-Dobra Zayn czas wstawać.- Powiedziałam po jakimś czasie.
-Jak chcesz.
Wstałam i poszłam się ubrać. Ubrałam się w to.
-Idziesz z nami na zakupy?
-Nie wiem.
-Proszę.- Uśmiechnęłam się do Zayna.
-No nie wiem. I tak mi nie dasz zapłacić za ciebie, prawda?

-Nie dam.
-No widzisz.
-Ale dziś są święta, więc może... Dam ci sobie kupić prezent.
-Dasz? To ty myślisz, że ja się ciebie spytam?
-No tak...
-To źle myślisz kicia.- Powiedział i przyciągną mnie do siebie.
-Nie mam nic do gadania, co?
-Bingo.-Zaśmiał się.
-Wariat.
-Ale twój wariat.- Powiedział i pocałował mnie.
-Idę po Paulę i Harrego.
-Dobra.
Poszłam po nich i parę minut później chodziliśmy już po centrum handlowym.
-A te?- Spytała się Paula.
-Super.- Powiedział Loczek.
-Na nowy rok założysz.
-I nawet wiem do jakiej sukienki. Idź ją przymierz.- Dałam przyjaciółce sukienkę, o którą mi chodziło.
-I jak?- Spytała obkręcając się w okół własnej osi.
  Kupiła jeszcze: czapkę, spodnie, bluzę, a Harry uwziął się i kupił jej naszyjnik. Ja natomiast kupiłam: buty ( w przeciwieństwie do mojej przyjaciółki nie lubię chodzić na obcasie), szorty, czapkę, a Zayn kupił mi perfumy i breloczek (jedna połówka dla mnie, a druga dla niego). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz