niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział XXIII

*Kilka dni później*
(Monic)
Siedzieliśmy w salonie: ja, Zayn, Paula i Harry. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia więc chłopcy mają tydzień wolnego. Planujemy wyjazd do Nowego Jorku razem z Paulą i Loczkiem.
-Harry przestań!- Wołała Paula równocześnie się śmiejąc.- Monic ratuj!
-Dobra.- Zaśmiałam się.- Hazza przestań.- Zwróciłam się do chłopaka, który przestał łaskotać moją przyjaciółkę.
-No niech ci będzie.
-Nie znoszę cię.- Zaśmiała się Paula i walnęła go w ramie.
-Ja ciebie też. Ale jak dasz buziaka to cię będę lubić.
-Chyba śnisz!
-Sam sobie wezmę.- Powiedział i pocałował Paulinę.
-Jacy wy jesteście słodcy.- Zaśmiałam się.
-Jak ciasteczka.- Stwierdził Zayn
-No przecież wiem.- Powiedział Loczek.- Mam najsłodszą dziewczynę świata.
-Nie prawda.- Zaprzeczyła Paula.- Ja nie jestem słodka! 
-Nie wcale.-Powiedział z sarkazmem Harry
-Monic weź mu wytłumacz.
-Ona sama nie jest słodka, ale z tobą tak. 
-Koniec tematu.- Powiedział Zayn.
-Dobra.- Powiedzieli naraz Hazz i Paula.
  Rozmawialiśmy długo o różnych rzeczach. Dochodziła już 21.
-Dobra my już się zbieramy.- Powiedział Zayn. (mieszkamy razem w mojej willi)-Dobranoc. 
  Do domu mieliśmy nie daleko więc poszliśmy pieszo. Oczywiście od razu napadli nas fani... Można się przyzwyczaić.
-S*ka.-Powiedział do mnie jakaś dziewczyna, a mi do oczu napłynęły łzy.
-Naucz się słownictwa i tego, że do starszych zwraca się z szacunkiem.-Stanął po mojej stronie Zayn.
-Zayn daj spokój.
-Nie! Nie dam im ciebie obrażać!
-Chodź.-Pociągnęłam go za rękę. Poszedł za mną. Obią mnie ramieniem. 
-Następnym razem tak łatwo nie będzie.
-Co masz na myśli.
-To, że nikt nie będzie cię wyzywać. Jeszcze raz coś takiego usłyszę, a nie ręczę za siebie. 
-Uspokój się.
-Nie!- Zatrzymał się.- Kocham Cię i nie mogę stać z założonymi rękami i nic nie robić, gdy słyszę coś takiego.
-Ale oni mają rację. Ja nie zasługuję na ciebie.
Do cholery Monic! Mnie nie obchodzi zdanie fotoreporterów! Dla mnie liczy się tylko to, że Cię Kocham i ty to odwzajemniasz.- Powiedział i pocałował mnie.- Jesteś dla mnie wszystkim!-Wziął mnie na ręce i niósł w stronę domu.
-Malik postaw mnie!- Rozkazałam mu równocześnie się śmiejąc.
-Chyba śnisz.-Zaśmiał się.
-Kocham Cię wariacie.
-Ja ciebie też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz