(Monic)
-To my już idziemy.- Powiedziałam wychodząc z pokoju razem z Paulą. Szłyśmy na imprezę. Chłopacy z nami nie poszli, ponieważ Zayna bolała głowa, a Harrego bolały nogi... Jacy oni są delikatni.
-Damy radę bez nich.- Powiedziała z uśmiechem Paula.
-Kiedyś dawałyśmy.
-Widzisz.
(Zayn)
Chciałem iść z nimi, ale głowa mnie boli. Położyłem się spać... Może mi przejdzie. Po jakimś czasie obudził mnie telefon. Spojrzałem na wyświetlacz.*Rozmowa*
-Niall wiesz która jest godzina?
-Późna wiem, ale wyjrzyj przez okno! Szybko!
-Po co?
-Wyjrzyj!
-Dobra.- Podniosłem się z łóżka i wyjrzałem przez okno. To co zobaczyłem zupełnie mnie zszokowało. - Tornado.- Szepnąłem.
-No właśnie. Macie wyjść przed hotel. Tam powinien ktoś na was czekać.
-Ale Monic i Paula...
-Co?
-One poszły na dyskotekę.
-A wy?
-Mnie głowa bolała, a Harry był zmęczony.
-To go obudź i zbierajcie się! Ja zadzwonię do Monic.
(Monic)
Akurat tańczyłam z Paulą, gdy zadzwonił mój telefon. Poszłam w jakieś ciche miejsce i odebrałam.
*Rozmowa*
-Halo.
-Idź z Paulą pod hotel. Do Nowego Jorku zbliża się tornado!- Powiedział Niall i się rozłączył..
Poszłam po Paulę i wyszłyśmy z budynku. Od razu pobiegłyśmy do hotelu, ale na ulicach było już takie zamieszanie, że zgubiłam przyjaciółkę w tłumie. Szukałam jej i usłyszałam jak jakaś kobieta, któtra wybiegła z domu dziecka woła pomocy. Bez namysłu poszłam jej pomóc.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz