(Monic)
Poszliśmy do chłopaków.
-Monic!- Krzyknął uradowany Niall.-Ty żyjesz!- Zaczęłam się śmiać.
-Nie, to tylko mój duch. Przywidziało ci się.
-Aaaaaaaaaaaaaa duch- Zaczął uciekać.-Lou ratuj-Powiedział chowając się za Louisem.
-Z kim ja żyje?-Spytał sam siebie Liam.-Wchodźcie.
-Wstęp tylko dla ludzi!
-Horan skończ z tym.- Powiedział Zayn
-Ale to ona zaczęła.
-Albo się uspokoisz...
-Albo co?-Przerwał mi
-Albo przyjdę w nocy i zabiorę jedzenie z lodówki.
-Ty podłą kobieta jesteś.- Powiedział Niall, a wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać.
-Monic? Podła? Nie... Ona tylko tak stawia na swoim.-Powiedziała Paula.- A tak w ogóle to cześć.
-Hej.- Powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę
-Nie strasz mnie tak więcej.- Powiedziała z wyrzutem.
-Spróbuje.-Zaśmiałam się.
-A brata to nie przytulisz?- Powiedział Harry, który właśnie schodził z góry ze smutną miną.
-No chodź tu.- Powiedziałam i przytuliłam Loczka.
-Ale ty nam strachu napędziłaś.
-Nie jestem taka delikatna.
-Ale następnym razem nigdzie beze mnie nie idziesz.- Powiedział Zayn i przytulił mnie od tyłu.- Nie wytrzymam jeszcze raz tej myśli, że mogę cię już nigdy nie zobaczyć.
-Dobrze.
*Wieczór*
Całą nasza siódemka siedziała w salonie i śmialiśmy się.
-A tak właściwie to jedno mnie zastanawia.- Powiedział do mnie Liam.
-Co?
-Czemu do ciebie nie można się dodzwonić.
-A no bo to tak, że... Tak samo wyszło, że...Że mój telefon uległ poważnemu zderzeniu ze ściną.
-A kto te ,,zderzenie" ze ścianą wywołał?
-Nie mogłam się do nikogo dodzwonić to nim walnęłam o ścianę.- Wszyscy wybuchli śmiechem.- No co?
-Nic skarbie.- Powiedział Zayn, który próbował powstrzymać śmiech choć nie bardzo mu to wychodziło.
Nagle zdzwonił telefon Pauli. Ta spojrzała się na wyświetlacz, a potem na mnie. Odebrała.
-Halo.-Ktoś kto z nią rozmawiał o coś się zapytał. Chyba o mnie,- Jest ze mną. A co od niej chcesz? Monic to do ciebie.-Podała mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz: Eryk. Co on ode mnie chce.
-Zaraz wracam. - Powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia.
*Rozmowa*
-Czego?
-Monic. Ja przepraszam za tamto. Ja cię nadal kocham, a wtedy się upiłem.
-W tym wypadku zwykłe ,,przepraszam" tym bardziej z twoich ust jednak nic nie znaczy.
-Proszę. Wróć do mnie. Ja się zmienię. Dla ciebie.
-Dla mnie? No ciekawe kiedy ty zrobiłeś coś dla mnie. Ty potrafisz tylko ranić.
-Ale teraz się zmienię.
-Powtarzasz się.
-Bo cie kocham.
-Ty popatrz JA CIEBIE NIE. Więc proszę kiedy nareszcie znalazłam szczęście to się odpieprz ode mnie i Zayna. Mam cię dość.
-Ja nie odpuszczę!
-Żegnam pana. Ach i jeszcze coś. Nie dzwoń,bo nie będę odbierać.
-Al...- Nie dokończył,bo się rozłączyłam.
-Co jest?-Spytał Zayn, który cały czas stał za mną. Na szczęście nic nie zrozumiał, bo mówiłam po polsku.
-Nic.
-Przecież widzę, że coś. Kto to był?
-Nikt ważny.
-Jesteś pewna?
-Tak.
-Chcesz już iść do domu?
-Tak.

Dobre;-)
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuń