(Monic)
Kocham te wspaniałe chwile, gdy jesteśmy razem. Nigdy nie mam ich dość. Są dla mnie jak powietrze. Bez nich nie potrafiła bym żyć. Tylko Zayn i ja i nikt więcej. Kocham wtulać się w niego... Czuć jego silne ramiona, które tulą mnie mocno do siebie... Spojrzałam na Zayna, on też na mnie patrzył. Uśmiechnął się do mnie, co ja odwzajemniłam. Odgarnął zbędny kosmyk włosów z mojej twarzy i pocałował mnie w czoło.
-Kocham Cię.- Wyszeptał mi do ucha
- Ja ciebie też.- Powiedziałam i pocałowałem go.
Nie odrywaliśmy się od siebie przez kilka dobrych minut. Jego wargi były dziś wyjątkowo łapczywe, a ja nie miałam nic przeciwko temu. Przez moje ciało przeszłam fala gorąca. Nie przestając go całować, zdjęłam ręce z jego szyi i przesunęłam opuszkami po jego obojczykach, by zatrzymać się przy kołnierzyku jego koszuli. Odpięłam pierwszy guzik i już po chwili krążyłam dłońmi po jego torsie. Zrozumiał chyba o co mi chodzi, bo odsunął się ode mnie.
-Jesteś pewna?
-Tak. Kocham cie i chce to zrobić.
Zayn wstał z kanapy i pociągnął mnie za sobą. Znów złączy nasze wargi w namiętnym pocałunku. Nie przestając mnie całować, wziął mnie, zaniósł do sypialni i położył na łóżku.
*Następny dzień*
Obudziłam się wtulona w ukochanego. Zayn już nie spał. Uśmiechnął się do mnie.
-Cześć skarbie.- Powiedziałam i pocałowałam go w nos.
-Cześć. A to za co?
-Już ty dobrze wiesz za co.
-Nie wiem.
-Za dzisiejszą noc.
-Ale za to nie w nos tylko tu.- Wskazał palcem na usta. Zaśmiałam się i dałam mu buziaka.- Stać cie na więcej mała. Pokaże ci jak to się robi.-Powiedział i wpił się namiętnie w moje wargi. Obrócił nas tak, że leżał na mnie. Starał się nie przygnieść mnie swoim ciałem. Po jakimś czasie oderwał się ode mnie.-Już wiesz jak to się robi?
-Tak.- Zaśmiałam się.
-Powtórka z rozrywki?- Spytał zadziornie poruszając brwiami.
-Chyba śnisz. Wstawaj. Macie dziś nagrania.
-To dopiero o 11.
-A jest 9 i znając ciebie to jeszcze w łazience posiedzisz jakąś godzinę.
-Siedzisz dłużej.
-O 10 minut.
-Ale dłużej.
-Oj nie kłóć się i wstawaj.
-No dobrze. Już wstaje... tylko nie bij.- Powiedział i podniósł się z łóżka.- A ty?
-A ja nie mam pracy i mogę sobie leżeć do woli.- Uśmiechnęłam się odsłaniając wszystkie zęby.- Nie no żartuje. - Powiedziałam. On poszedł się kąpać, a ja założyłam bieliznę i jego białą koszule. I tak będę musiała się potem przebrać.
Robiłam nam śniadanie, gdy Zayn przytulił mnie od tyłu.
-Kicia wyglądasz bosko, ale jeśli chcesz, żebym ja dziś był w stanie wyjść z domu to idź się ubierz.
-Ale o co ci chodzi?
-O to, że podniecasz, a ja mam normalnie funkcjonować.
-Dobrze. Ty siadaj i jedz, a ja pójdę się przebrać.
-Aż tak mi nie zależy.- Powiedział i posadził mnie sobie na kolanach.

Zarąbiste ;-)
OdpowiedzUsuńChcemy więcej ! :D
OdpowiedzUsuńNo właśnie? Blondie ma rację;-)
OdpowiedzUsuńWięcej! Żyje tym :-D
OdpowiedzUsuńSuper kocham to <3
OdpowiedzUsuń